Wszystkie wpisy, których autorem jest Author

Biuletyn – wrzesień A.D. 2020

BIULETYN INFORMACYJNY

BRACTWO KAPŁAŃSKIE ŚW. PIUSA X
Przeorat pw. Niepokalanego Serca NMP

w Gdyni

Porządek nabożeństw

wrzesień

A.D. 2020

 

 

 

 

Św. Michał Archanioł, nasz wódz w walce

Drodzy Wierni, pod koniec miesiąca września Kościół corocznie obchodzi święto Michała Archanioła, które jest rocznicą konsekracji świątyni ku jego czci. Święto to jest wyborną okazją do powiedzenia o dwóch rzeczach.

Po pierwsze, o prawdzie wiary, która bardzo często jest przez nas zapominana, a którą wyznajemy w każdym wyznaniu wiary, gdy mówimy między innymi: „Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Być może tak bardzo przyzwyczailiśmy się do wypowiadanych co tydzień słów, że nie zastanawiamy się głębiej nad ich treścią. To, że Pan Bóg stworzył świat widzialny wiemy, ale to że obok widzialnego jest jeszcze świat niewidzialny, anielski, też stworzony przez Naszego Pana, zapominamy. Tymczasem z Pisma Świętego wiadomo, że Bóg – zanim powołał do istnienia człowieka – stworzył anioły. Świat aniołów swym pięknem i wielkością przewyższa wszystkie rzeczy widzialne. My, będąc stworzeniami duchowo-cielesnymi, skupiamy się często na sprawach ciała zapominając o tym, że o naszej wielkości stanowi dusza, w której znajdujemy obraz Boga i swe do Niego podobieństwo. To właśnie nasza nieśmiertelna dusza wynosi nas ponad wszystkie stworzenia materialne, widzialne.

Tylko wtedy, gdy pamiętamy o niewidzialnej części naszej natury – nieśmiertelnej duszy, będziemy w stanie choć odrobinę pojąć piękno i wielkość aniołów, czyli tego niewidzialnego świata, którego wodzem jest właśnie Michał Archanioł. Jako Jego czciciele pamiętamy o duchowej naturze bytów anielskich, które nie posiadają pierwiastka materialnego, ale posiadają rozum i wolę. Są stworzeniami osobowymi i nieśmiertelnymi. Zdecydowanie przewyższają swym intelektem i siłą woli ludzi. Aniołowie powołani zostali do istnienia po to, aby być sługami i wysłannikami Boga, wykonawcami Jego „poruczeń”. Do tego nawiązuje introit z owego święta: „Błogosławcie Pana, wszyscy Jego Aniołowie, potężni mocą, pełniący Jego rozkazy, abyście posłuszni byli Jego słowu”.

Teraz przejdziemy do drugiego punktu, o którym chcemy wspomnieć z okazji uroczystości św. Michała Archanioła. Dotychczas powiedzieliśmy, że aniołowie to czyste duchy, a ich świat jest o wiele wspanialszy, piękniejszy (gdyż są oni bardziej swą naturą do Boga podobni) niż świat ludzi. Są to czyste duchy służące Bogu, pełniące Jego wolę i walczące przeciw mocom piekielnym. O tej walce możemy przeczytać w Apokalipsie św. Jana: „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze smokiem (…) I został strącony wielki smok, wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię”. Ten opis mówi o walce jaką stoczył Michał przeciw Lucyferowi. Walka ta zaczęła się ​​  jeszcze przed stworzeniem widzialnego świata, gdy pierwszy z pośród aniołów zbuntował się wobec Boga, mówiąc, że nie chce służyć Bogu: non serviam! Wtedy to, w obronie praw Boga, wystąpił inny anioł, ze swym znanym zawołaniem: Quis ut Deus! – „Któż jak Bóg!”. Zawołanie to stało się imieniem tego anioła. Imię „Michał” pochodzi od hebrajskich słów Mi-ka-el.

Walka, która zaczęła się wtedy, trwać będzie aż do skończenia świata, a więc do chwili, gdy liczba zbawionych zostanie osiągnięta, a szatan poniesie ostateczną klęskę. Walka ta toczy się w życiu każdego z nas i o duszę każdego z nas. Michał chce dusze widzieć w niebie, Lucyfer chce je doprowadzić do piekła. Jest to więc walka dobra ze złem, walka naśladowców Lucyfera z naśladowcami Michała Archanioła. Konkretnie jest to walka nieposłusznych wobec Boga, zbuntowanych przeciw Bogu, z tymi, którzy z pokorą poddają się woli Bożej. Każdy grzech ciężki to nic innego jak powiedzenie Bogu non serviam!, czyli: nie posłucham Cię; wiem, że Ty czegoś zakazujesz, albo coś nakazujesz, lecz ja zrobię na odwrót, po swojemu; wolę spełnić wolę swoją, niż Twoją; wolę ulec swej zachciance niż podporządkować się Tobie. Taka jest istota grzechu, który zawsze jest buntem wobec Boga; takie jest przesłanie Lucyfera. Dlatego w naszym życiu powinniśmy walczyć i zwyciężać tego wroga w nas. Lucyfer i jego pomocnicy (inne zbuntowane anioły, które pociągnął za sobą) rozpalają naszą pyszną miłość własną. A ona zaślepia i prowadzi do tego, że odrzucamy Boga, który jedyny jest naszym szczęściem i celem.

W toczonej walce nie jesteśmy sami. Mamy wzór do naśladowania, a jest nim św. Michał ze swym zawołaniem „Któż jak Bóg!”. Jest to zawołanie posłuszeństwa. Wola Boża powinna być dla każdego z nas ważniejsza niż nasza próżna chwała, niż nasze zachcianki, czy też to, co my chcemy. Któż jest ważniejszy niż Bóg, który nas stworzył i przeznaczył do szczęśliwości wiecznej? Któż, jeśli nie Bóg, wie co jest dla nas dobre? Między cnotą a grzechem jest dokładnie taka różnica jak między Michałem a Lucyferem. Cnota sprzeciwia się grzechowi i podporządkowuje się Bogu. Nasze życie tu na ziemi to nic innego jak walka, walka z naszym słabościami, z pokusami, wadami i grzechami. O tym nie można nam zapomnieć, jeśli chcemy te walkę, z Bożą pomocą, wygrać!

Drodzy Wierni, po tym co powiedzieliśmy dotychczas o świecie anielskim piękniejszym niż rzeczy materialne, a także o posiadanym przez nas pierwiastku tych wspaniałości, czyli o naszej duszy, która jest stworzona na obraz i podobieństwo Boga, zaczynamy rozumieć dlaczego Zbawiciel wypowiedział w dzisiejszej Ewangelii te stanowcze słowa: „A jeśli cię ręka twoja albo noga twoja gorszy, odetnij ją i odrzuć precz od siebie. Lepiej ci jest ułomnym i chromym wnijść do żywota, niż mając dwie ręce lub dwie nogi, być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli cię oko twoje gorszy, wyłup je i odrzuć precz od siebie. Lepiej ci jest jednookim wnijść do żywota niż dwoje oczu mając, być wrzuconym do ognistej gehenny”. Oznaczają one nic innego jak to, że musimy walczyć przeciw pożądliwościom naszej zranionej grzechem natury. Walka ta to nic innego jak nasza decyzja (raz podjęta na chrzcie św., a później codziennie potwierdzana), po której stronie linii frontu jesteśmy: po stronie Boga czy diabła? To właśnie o tej walce mówi Zbawiciel w swej Ewangelii: „nie przyszedłem przynieść pokoju, lecz miecz!”. Będąc członkami Kościoła wojującego, musimy być gotowi do zmagań. Musimy walczyć dzielnie o umocnienie cnót i wyrugowanie wad, zaczynając naturalnie nie od innych tylko od samych siebie. Jest to duchowa walka, aby duch panował nad ciałem; walka, która toczy się każdego dnia o zwycięstwo nad tym, co ciągnie nas ku grzechom świata… Nie bądźmy dezerterami czy tchórzami, nie idźmy na łatwiznę, nie wywieszajmy białej płachty, której nie sposób nawet nazwać chorągwią czy flagą! Mężnie stójmy po stronie Boga z zawołaniem w sercu: „Któż jak nie Bóg!”.

Z błogosławieństwem kapłańskim,

ks. Krzysztof Gołębiewski

* ​​ * ​​ *

 

AKTUALNOŚCI

 

* Wieczysta adoracja Bractwa

W środę 2 września naszemu przeoratowi przypada zaszczyt odbycia adoracji Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, w ramach wieczystej adoracji Bractwa. Począwszy od 1989 r., na polecenie Przełożonego Generalnego, Bractwo św. Piusa X organizuje wieczystą adorację Najświętszego Sakramentu. W każdym z przeoratów Bractwa, na całym świecie, adoracja ta przypada na konkretny dzień roku. Adoracja ta ma stałe intencje, które są następujące:

- triumf nad wewnętrznymi i zewnętrznymi nieprzyjaciółmi Kościoła,

- nawrócenie Rzymu oraz biskupów,

- uświęcenie kapłanów oraz kandydatów do kapłaństwa,

- wzbudzenie licznych powołań kapłańskich i zakonnych.

 

Wystawienie Najświętszego Sakramentu nastąpi po porannej Mszy św. o 7.00. Najświętszy Sakrament będzie wystawiony przez cały dzień. Przed wieczorną Mszą św. (ok. godz. 17.45) zostanie udzielone błogosławieństwo Najświętszego Sakramentu. Msza św. rozpocznie się o godz. 18.00.

 

* ​​ * ​​ *

 

* Spotkanie rodzin

Na sobotę 19 września planowane jest kolejne spotkanie rodzin. Po Mszy św. o godz. 10.30 będzie miała miejsce krótka konferencja związana ze sprawami wychowania i życia rodzinnego. Po czym nastąpi wspólne pieczenie kiełbasek i spędzanie czasu.

 

* ​​ * ​​ *

 

* Nauki stanowe (ad experimentum)

Nauki stanowe, a co to takiego? Nikogo dziś już nie dziwi, że czasy „specjalistów od wszystkiego” minęły i pewnie prędko nie powrócą! Pomyślmy tylko o medycynie: dziesiątki wąskich specjalizacji sprawiają, że musimy dobrze wiedzieć do kogo udać się z poszczególnymi problemami, które nam doskwierają. Z podobnym zjawiskiem specjalizacji spotkamy się w każdej dziedzinie życia! Miejsce uniwersalnej wiedzy, zajęła wąska specjalizacja, tak wąska, że czasem nie widzi się spoza niej świata. Może poniekąd i słusznie, bo czyż nie jest prawdziwym porzekadło mówiące, że jeśli ktoś chce znać się na wszystkim, to nie będzie znał się na niczym?

Jakby nie było, powinno nas zastanowić, dlaczego równie ochotnie nie przekładamy tego zjawiska specjalizacji na życie duchowe. Przecież i tu sprawdza się zasada, że o wiele więcej pożytku dają te starania, które dostosowane są do sytuacji każdego z nas! Święty Franciszek Salezy zwykł mawiać, że prowadzenie jednej duszy nie różni się wiele od prowadzenia całej diecezji! Tak skomplikowane jest to zadanie. Wychodzi mu jednak naprzeciw bądź co bądź starożytna praktyka kierownictwa duchowego, która praktyczne swoje zastosowanie znajduje w konfesjonale, gdzie nasz stały spowiednik, poznawszy naszą duszę i jej potrzeby, wskazać może nam indywidualnie te środki, które najbardziej przyczynią się do naszego postępu duchowego i tym samym do naszego zbawienia!

Czasy nowsze przyniosły jednak ze sobą dodatkowe błogosławieństwo, które już nie tylko poszczególnym duszom, ale całym parafiom miało służyć jako pewny środek do obudzenia gorliwości w ospałych sercach. Środkiem tym były coraz bardziej popularne od XVI w. misje ludowe, misje parafialne, w których głoszeniu prym wiedli liczni zakonnicy, jak kapucyni, jezuici czy później redemptoryści z ich założycielem św. Alfonsem Liguorim na czele, a na naszych ziemiach św. Klemensem Dworzakiem, apostołem Warszawy i Wiednia, także redemptorystą. Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich zasłużonych na tym polu duszpasterzy. Cechą specyficzną misji ludowych było głoszenie na nich tzw. nauk stanowych, tj. nauk dopasowanych do szczególnych potrzeb, ale i… szczególnych grzechów i wad, poszczególnych stanów. I tak osobne nauki głoszono mężczyznom i niewiastom, pannom i kawalerom, ojcom i matkom, małżonkom, dzieciom i uczniom, czy nawet przedstawicielom poszczególnych zawodów. Chodzi o to, by poruszyć podczas nich szczególnie te sprawy, które danego stanu społecznego (grupy ludzi) dotyczą.

Tak w czasach św. Alfonsa – niezmordowanego apostoła i biskupa znanego przede wszystkim z jasnych, prostych i docierających do serc wszystkich kazań – jak i dziś, nauki stanowe nie tracą na swojej aktualności. Są one bezpośrednim poprzednikiem tak powszechnych dziś najróżniejszych wspólnot oferujących wsparcie i formację duchową dla poszczególnych grup, uwzględniając ich potrzeby (jak chociażby M.I. 2, Krucjata Eucharystyczna, Trzeci Zakon, Akcja Katolicka, Sodalicja Mariańska), ale przy tym nie wiążą się z koniecznością formalnej przynależności, aby móc korzystać z ich błogosławieństwa! Na polu duchowym są one odpowiednikiem wszystkich tych wąskich specjalizacji znanych nam z życia. Inne przecież środki będą prowadzić do świętości matkę i panią domu, a inne młodego studenta czy kogoś kto postanowił żyć w bezżenności. Kiedy chorujemy na katar, nie będziemy wkładali w gips nogi, a chcąc zatankować silnik diesla, nie nalejemy do niego benzyny. Podobnie w życiu duchowym: albo skazujemy się na brak postępu, albo wręcz szkodzimy sobie (spróbujmy tylko odpalić taki zatankowany benzyną silnik o zapłonie samoczynnym…!).

 O tym co właściwie dają nam nauki duchowe dla poszczególnych stanów, najpewniej przekonamy się… uczestnicząc w nich! Jest to owo Zbawicielowe „Chodźcie, a zobaczycie” (J 1, 39), które to słowa skierował do dwóch zaciekawionych uczniów, pragnących poznać Go bliżej. Jeśli tylko nadarza nam się okazja, niezwłocznie skorzystajmy ze słów naszych duszpasterzy, które ci kierują wyłącznie i specyficznie już to do chrześcijańskich ojców, a innym razem do katolickich mam. Jest to doskonałe uzupełnienie cotygodniowych kazań i katechez, które w dalszym ciągu pozostają zwykłym i niezastąpionym środkiem naszej formacji duchowej. Pójdźmy zatem śladem pierwszych zaciekawionych uczniów, którzy nie dali sobie dwa razy powtarzać i zostali włączeni do grona Apostołów: „Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego”(J 1, 39).

(ks. Jakub Wawrzyn)

Nauki stanowe w naszym gdyńskim kościele odbywały się będą we wtorki. Konkretnie: 3. wtorek miesiąca dla niewiast, 4. wtorek miesiąca dla mężczyzn. Po wieczornej Mszy św. i różańcu będzie miał miejsce wykład w sali wykładowej.

 

* ​​ * ​​ *

 

 

KRYZYS W KOŚCIELE OKIEM WYTRAWNEGO TEOLOGA

(ciąg dalszy rozważań o kryzysie w Kościele

według ks. Mateusza Gaudrona FSSPX)

Czy należy odrzucić wszystkie teksty Vaticanum II

Teksty soboru watykańskiego II można podzielić na trzy grupy. Jedną grupę można bez zastrzeżeń zaakceptować, gdyż zawiera ona teksty zgodne z nauką katolicką, jak up. dekret o kształceniu księży. Inne teksty są dwuznaczne, tzn. można je wprawdzie rozumieć poprawnie, mogą one jednak być błędnie interpretowane. Wreszcie są takie teksty soboru, które w ogóle nie mogą być właściwie objaśnione i z którymi – tak jak one są sformułowane – z punktu widzenia wiary katolickiej w żaden sposób zgodzić się nie można. Takim tekstem jest na przykład deklaracja o wolności religijnej. Z tekstami dwuznacznymi można się zgodzić, jeśli – korzystając z wyrażenia abpa Lefebvre – „są one objaśniane w świetle Tradycji”. Trzecia grupa tekstów musi być najpierw przerobiona, aby można było ją zaakceptować.

 Dwuznaczności zostały świadomie wprowadzone do tekstów soborowych, aby zmylić konserwatywnych Ojców soboru. Można było ich uspokoić podkreślając, że tekst nie chce wyrazić nic innego jak to, co w gruncie rzeczy zawsze przez Kościół było nauczane. Później jednak można było powołać się na te miejsca dla obrony nieprawowiernych twierdzeń. To potwierdzają np. Karl Rahner i Herbert Vorgrimler, pisząc iż „niektóre wcale nie błahe kwestie teologiczne, co do których nie było zgody, pozostawiono otwartymi, wybierając takie sformułowania, jakie przez różne grupy i kierunki teologiczne mogły być rozmaicie interpretowane”. Tą świadomą niejasność uzasadniano też faktem, że Vaticanum II chciało być przecież tylko soborem duszpasterskim i dlatego nie musiało przemawiać z taką teologiczną jasnością, jakiej wymaga się od soboru dogmatycznego.

 Przykładem takiej dwuznaczności jest słynne subsistit in w konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium (1, 8). Oznacza ono, że Kościół Chrystusowy „jest zrealizowany” (subsistit in) w Kościele katolickim. Poprzednie nauczanie Kościoła mówiło wyraźnie, że Kościołem Chrystusowym jest Kościół katolicki. Owo „jest” (est) widniało jeszcze w pierwotnych projektach konstytucji o Kościele. Kościół katolicki nie jest zatem tylko jakąś realizacją Kościoła Chrystusowego, ale istnieje absolutna tożsamość między Kościołem Chrystusowym a Kościołem katolickim. Dlatego inne wspólnoty religijne nie należą do Kościoła Chrystusowego. Subsistit in można rozumieć w sensie tradycyjnym, sformułowanie to zostało jednak przemycone przez progresistów, aby w ten sposób uzasadnić posoborową wizję Kościoła, według której Kościół katolicki jest tylko jedną z form realizacji Kościoła Chrystusowego, a inne „Kościoły” mogą być również uznawane za należące do Kościoła Chrystusowego. Tak czyni na przykład kardynał Willebrands. Subsistit in podnosi jednak inny aspekt i w duchu soborowej dyskusji o Lumen gentium jest on równie ważny jak poprzednie. W sformułowaniu inspirowanym przez Humani generis, a przede wszystkim w Mystici Corporis (są to encykliki Piusa XII – przyp. aut.) est ma charakter ekskluzywny. Potwierdzało ono to, co całkiem jasno w swym przemówieniu przedstawił kard. Lienart, czyli ścisłą tożsamość między Kościołem katolickim a Ciałem Mistycznym, „tak jakby Ciało Mistyczne” było „całkowicie ograniczone w ramach Kościoła katolickiego”. Natomiast subsistit in ma wyrażać, że Kościół, który w Credo wyznajemy jako jeden, święty, katolicki i apostolski można w tym świecie w formie skonstruowanego i zorganizowanego społeczeństwa znaleźć w Kościele katolickim, mimo iż jest on szerszy niż jego widzialne granice. (...) Subsistit in dopuszcza więc zarówno przekonanie, że początkowy Kościół Boży można odnaleźć w Kościele katolickim, jak i pewność, że niemniej jednak – choć z pewnymi brakami – rozciąga się on szerzej niż Kościół katolicki. Tutaj jest jeszcze wprawdzie Kościół katolicki najlepszą formą Kościoła Chrystusowego, ale tylko jedną spośród wielu. To stoi w absolutnej sprzeczności z wiarą katolicką.

* ​​ * ​​ *

KALENDARZ ​​ LITURGICZNY

na wrzesień A.D. 2020

 

1 ​​ wt.

P.P. Bł. Bronisławy, Dziewicy, 3 kl., wsp. św. Idziego, Opata, oraz śś. Dwunastu Braci Męczenników

2 ​​ śr.

Św. Stefana, Króla i Wyznawcy, 3 kl.

3 ​​ czw.

Św. Piusa X, Papieża i Wyznawcy, 1 kl., Pierwszy czwartek miesiąca ku czci Pana naszego Jezusa Chrystusa, Najwyższego Kapłana, modlitwa za kapłanów i o powołania kapłańskie

4 ​​ pt.

dzień ferialny, 4 kl., Pierwszy piątek miesiąca ku czci Najśw. Serca Jezusa

5 ​​ sob.

Św. Wawrzyńca Justiniani, Biskupa i Wyznawcy, 3 kl., Pierwsza sobota miesiąca ku czci Niepokalanego Serca N.M.P.

6 niedz.

14. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

7 ​​ pn.

P.P. Bł. Melchiora Grodzieckiego, Męczennika, 3 kl.

8 ​​ wt.

Narodzenie Najświętszej Maryi Panny, 2 kl., wsp. św. Hadriana, Męczennika

9 ​​ śr.

dzień ferialny, 4 kl., wsp. św. Gorgoniusza, Męczennika

10 ​​ czw.

Św. Mikołaja z Tolentynu, Wyznawcy, 3 kl.

11 ​​ pt.

dzień ferialny, 4 kl., wsp. śś. Prota i Jacka, Męczenników

12 sob.

Najświętszego Imienia Maryi, 3 kl.

13 niedz.

15. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

14 ​​ pn.

Podwyższenie Krzyża Świętego, 2 kl.

15 ​​ wt.

Siedmiu Boleści Najświętszej Maryi Panny, 1 kl., wsp. św. Nikomedesa, Męczennika

16 ​​ śr.

Św. Korneliusza, Papieża i Męczennika oraz św. Cypriana, Biskupa i Męczennika, 3 kl., wsp. śś. Eufemii, Łucji i Geminiana, Męczenników

17 ​​ czw.

dzień ferialny, 4 kl., wsp. Stygmatów św. Franciszka z Asyżu, Wyznawcy

18 ​​ pt.

św. Józefa z Kupertynu, Wyznawcy, 3 kl.

19 sob.

św. Januarego, Biskupa i Towarzyszy, Męczenników, 3 kl.

20 niedz.

16. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

21 ​​ pn.

Św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty, 2 kl.

22 ​​ wt.

św. Tomasza z Villanueva, Biskupa i Wyznawcy, 3 kl., wsp. św. Maurycego i Towarzyszy, Męczenników

23 ​​ śr.

Środa Suchych Dni Września, 2 kl., wsp. św. Linusa, Papieża i Męczennika, wsp. św. Tekli, Dziewicy i Męczennicy

24 ​​ czw.

dzień ferialny, 4 kl., wsp. Najświętszej Maryi Panny od Wykupu Jeńców

25 ​​ pt.

Piątek Suchych Dni Września, 2 kl., P.P. wsp. bł. Władysława z Gielniowa, Wyznawcy

26 sob.

Sobota Suchych Dni Września, 2 kl., wsp. śś. Cypriana, Męczennika oraz Justyny, Dziewicy i Męczennicy

27 niedz.

17. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

28 ​​ pn.

Św. Wacława, Księcia i Męczennika, 3 kl.

29 ​​ wt.

Rocznica konsekracji Bazyliki Św. Michała Archanioła, 1 kl.

30 ​​ śr.

Św. Hieronima, Kapłana, Wyznawcy i Doktora Kościoła, 3 kl.

 

 

 

 

 

 

 

 

Porządek Mszy św. w kościele przeoratowym na kolejne tygodnie podawany będzie w kruchcie kościoła oraz można go będzie znaleźć w internecie:

na stronie gdyńskiego przeoratu: https://gdynia.fsspx.pl

na facebooku: https://www.facebook.com/FSSPXGdynia

Biuletyn – sierpień A.D. 2020

BIULETYN INFORMACYJNY

BRACTWO KAPŁAŃSKIE ŚW. PIUSA X
Przeorat pw. Niepokalanego Serca NMP

w Gdyni

Porządek nabożeństw

sierpień

A.D. 2020

 

 

 

 

 

W szkole niepokalanego Serca

Drodzy Wierni, w miesiącu sierpniu obchodzimy święto Niepokalanego Serca NMP, czyli święto patronalne naszego kościoła. Mając za patronkę Maryję rozważajmy Jej cnoty. Liturgia zachęca nas do tego. W Lekcji z tego święta czytamy: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy mnie pragniecie, nasyćcie się moimi owocami! (…) Kto mi jest posłuszny, nie dozna wstydu, a którzy przeze mnie działać będą, nie zbłądzą”. Słowa te zaczerpnięte z Księgi Mądrości, odnosi Kościół św. do Matki Bożej. I zaiste możemy zrozumieć te słowa, kiedy poznamy choć małej części wielkość MARYI, kiedy zwrócimy uwagę na Jej cnoty, na Jej wierność woli Bożej.

Kościół chce nam poprzez te słowa powiedzieć, że postępowanie Maryi jest dla nas wzorem, a Ona sama formą, która ma nadać naszemu życiu duchowemu kształt. Nasze wiara, nadzieja i miłość winny upodabniać się do wiary, nadziei i miłości Niepokalanej. Dlatego maryjność, czyli – mówiąc w pewnym uproszczeniu – nabożeństwo do Matki Bożej, nie jest słodkim, płytkim uczuciem lub jakąś praktyką czysto powierzchowną polegającą na jedynie widocznych za zewnątrz gestach, lecz polega na naśladowaniu Maryi. Oczywiście to ważne, by na zewnątrz pokazać naszą miłość do Niej, by dbać o Jej wizerunki, które mają nam przypominać o naszej Matce i naszym wzorze. Wszystko to jednak nie przyniesie nam żadnej korzyści, jeśli zewnętrznym czynom nie będzie towarzyszyła szczera chęć naśladowania Niepokalanej. W Lekcji czytamy: „Kto mi jest posłuszny, nie dozna wstydu, a którzy przeze mnie działać będą, nie zbłądzą”, czyli wtedy możemy liczyć na opiekę Maryi, kiedy staramy się być Jej posłuszni, kiedy staramy się z Jej pomocą zwalczać wszystko to, co rani, obraża Boga oraz Jej matczyne niepokalane Serce, a więc grzech i nasze niewierności.

W Lekcji możemy przeczytać również: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy mnie pragniecie, nasyćcie się moimi owocami!”. Jest to zachęta abyśmy z ufnością uciekali się do Niej i u Niej szukali pomocy, abyśmy nie zrażali się naszymi wadami, naszymi grzechami, o ile rzeczywiście chcemy z nimi zerwać i poprawić się. Nie możemy traktować maryjności jak talizmanu, który zwalnia nas z walki z własnymi słabościami. Wręcz przeciwnie! Powinniśmy widzieć w naszym nabożeństwie do Niepokalanej realną pomoc do zerwania z grzechem. Rozważanie życia Tej, która nigdy nie zgrzeszyła, nigdy nie sprzeciwiła się woli Bożej, powinno pobudzać nas do naśladowania wierności Maryi. Bóg Jej wierność nagrodził wielką chwałą. Kiedy Matka Boża zobaczy nasz trud i naszą chęć poprawy to, pomimo naszych ułomności, poda nam pomocną dłoń, a Jej Serce stanie się, zgodnie z Jej własną obietnicą, ucieczką i drogą, dzięki której i po której dotrzemy do Boga. W Lekcji czytamy również: „We mnie wszelka łaska drogi i prawdy, we mnie wszystka nadzieja żywota i cnoty”.

Przykłady jakie możemy znaleźć w życiu Maryi są dla nas wszystkich wzorem do naśladowania. To są właśnie te owoce, którymi mamy się nasycać. Owoce te to nic innego jak wspaniałe cnoty Maryi. Jedną z takich cnót jest ufność Bożej Opatrzności, czyli zgadzanie się z wyrokami lub dopustami Pana Boga. Tę ufność okazała Maryja, kiedy dla Niej, oczekującej bliskich narodzin Zbawiciela, nie było miejsca w gospodzie; podobnie, kiedy musiała po narodzinach Dzieciątka Jezus uciekać do obcego Egiptu. Inną cnotą Maryi jest pokora. Matka swego Stwórcy, mimo otrzymanej od Boga wielkiej godności, wypełniała zwyczajne, codzienne czynności, zwykłe obowiązki. Z kolei swą miłość bliźniego okazała udając się do św. Elżbiety, aby ulżyć w jej obowiązkach, aby jej pomóc. Z cierpliwością reagowała Niepokalana na złości innych. Tak było w Egipcie, gdzie widziała miejscową społeczność oddaną bałwochwalstwu i rozpuście. Tak też było, gdy widziała narastającą wrogość wobec swego Syna ze strony faryzeuszy. Cierpliwie znosiła w wielu sytuacjach także apostołów, którzy obok cnót mieli też wady.  ​​​​ Gotowość Maryi do ofiar w intencji zbawienia dusz widzimy najdobitniej w czasie Męki Zbawiciela, gdy mężnie stała pod krzyżem i duchowo współcierpiała z Panem Jezusem. Wspominając te wydarzenia, możemy znaleźć wiele przykładów pomocnych nam w codziennym życiu. W NIEPOKALANEJ bowiem „wszystka nadzieja żywota i cnoty”. ​​ 

Niepokalane Serce NMP, któremu poświęcono nasz piękny kościół, wyraża wszystko to, co należy uznać za najważniejsze, najszlachetniejsze w człowieczeństwie. Jest wyrazem oddania całego siebie. Kiedy chcemy powiedzieć, że oddajemy się drugiej osobie, że nam naprawdę zależy na niej, to mówimy, że oddajemy jej serce. I tak w Sercu Niepokalanej znajdujemy istotę całej miłości Maryi do Boga, jak również całej troski o zbawienie ludzi, o nasze zbawienie. Dzięki temu Serce Maryi jest dla nas ostatecznie wzorem do naśladowania, a nasze serca należy kształtować wedle tego wspaniałego wzoru.

Mamy tu jednak nie tylko wzór, ale również kotwicę tej nadziei i ufności, jakie powinniśmy sami posiadać. Co mam namyśli? Skąd takie twierdzenie? Z fatimskich słów samej Maryi na temat Jej Serca: „na końcu moje niepokalane Serce zatriumfuje!”. Ta krótka obietnica powinna przepełniać nas wielkim optymizmem i chronić nas przed zniechęceniem czy też smutkiem.

Szczególnie ważne to dziś, w tych ciężkich czasach, w jakich przyszło nam żyć. Otaczający nas świat, ze swą wrogością do wszystkiego co Boże, do wszystkiego co jest odbiciem Bożej dobroci, jest dla nas widokiem smutnym. Widzieć narastający kryzys w Kościele, widzieć jak Oblubienica Chrystusowa-Kościół jest poniżana, ośmieszana, jest czymś wywołującym duchowe cierpienie. Patrzeć jak Chrystus, w swym mistycznym Ciele- Kościele, znowu prowadzony jest na Golgotę nie jest niczym przyjemnym. ​​ Dodatkowym źródłem bólu jest fakt, że wielu hierarchów przykłada rękę do kryzysu w Kościele, odgrywając w ten sposób rolę Judasza. Czynią tak już nie tylko przez deptanie niektórych prawd katolickiej doktryny, ale także przez odrzucanie niektórych zasad katolickiej moralności. Przed ostatnim soborem papieże bronili niezłomnie katolickiej doktryny i moralności! Soborowi i posoborowi papieże, jak Paweł VI czy Jan Paweł II, ulegali modernizmowi w doktrynie, ale przynajmniej zasadniczo bronili zasad moralności chrześcijańskiej. Dziś wielu hierarchów podważa zarówno doktrynę, jak i moralność Kościoła! Zaakceptowane przez ostatni sobór doktrynalne błędy wolności religijnej, ekumenizmu (który stawia Kościół na równi z wszelkiej maści sektami i wyznaniami, tak jak niegdyś uczynił Piłat stawiając na równi Chrystusa i Barabasza). A do tego dochodzi kwestionowanie, jak to ma miejsce w ostatnich miesiącach, bezżenności duchowieństwa, nierozerwalności małżeństwa, grzeszności sodomityzmu czy też zgoda na świętokradzką Komunię św. ludzi żyjących w konkubinatach lub żądanie dopuszczenia kobiet do kapłaństwa.

To wszystko rani i zasmuca serca wiernych synów i córek Kościoła. Dziś nawet w seminariach soborowego ducha nie uczy się jej kleryków jako czegoś aktualnego i ważnego. Liberalizm, którym przesiąknięte są w wielu krajach prawa państwowe, propaguje rozwody, sodomię, zabijanie dzieci w łonach matek... Mimo to doświadczamy w życiu osobistym często cierpienia i smutku, a tym samym pokusy rezygnacji, zniechęcenia czy też pesymizmu. Nie wolno nam tej pokusie ulec! Bóg jest zwycięzcą! Sięgnijmy po drugi psalm: „Królowie ziemi powstają i władcy spiskują wraz z nimi przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi (…) Śmieje się Ten, który mieszka w niebie, Pan się z nich naigrawa”. Bóg zwycięży! Bóg zatriumfuje! Choćby wszyscy Jego wrogowie pozornie zwyciężali, ostateczne zwycięstwo należy do Boga! ​​ 

Niepokalana zapewniła w Fatimie, że na końców czasu Jej niepokalane Serce zwycięży! A skoro my oddamy się pod Jej opiekę, to będziemy mieli udział w tym wielkim triumfie. Skoro my walczymy po Jej stronie, pod Jej sztandarem, to Jej zwycięstwo będzie również naszym.

Dlatego sytuacja naszych czasów nie powinna odbierać nam ufności i nawet pewnej radości uzasadnionej fatimską obietnicą Matki Bożej. Wręcz odwrotnie! Powinna zachęcać nas do wiernego trwania pod sztandarem Niepokalanej i wiernego naśladowania cnót Serca NMP. Być może to pewne zwycięstwo nie nastąpi za naszego życia; być może nasze oczy nie będą oglądały owoców naszej walki! To dla nas znaczenia mieć nie powinno! Czerpmy wielką satysfakcję z faktu, że w tej duchowej walce mamy swój mały udział, podobnie jak mieć będziemy swój udział w przyszłym zwycięstwie! Bóg chciał abyśmy urodzili się w obecnych czasach, abyśmy w tu i teraz zabiegali o zbawienie własne i bliźnich, abyśmy walczyli pod sztandarem niepokalanego Serca. To jest wola Boża, więc czynimy wytrwale to czego Bóg sobie życzy. Wrogowie Chrystusa Pana i Kościoła świętego wygrywają tu czy tam jakieś bitwy, ale to my jesteśmy pod opieką Maryi i to nasza katolicka armia tę duchową wojnę w ostatecznym rozrachunku wygra! Nie dajmy się zniechęcić trudną sytuacją naszych czasów. Zamiast narzekać, przystąpmy do walki ze złem, czyli przede wszystkim z własnymi grzechami!

A KIEDY BĘDZIEMY MARYI wierni do końca, to pod Jej zwierzchnością, ufni w Jej fatimskie słowa: „na końcu czasów moje niepokalane Serce zatriumfuje!”, również i my zwyciężymy.

Z błogosławieństwem kapłańskim,

ks. Krzysztof Gołębiewski

* ​​ * ​​ *

AKTUALNOŚCI

 

* Konferencja duchowa ​​ 

Drodzy Wierni, w niedziele 23 sierpnia odbędzie się nasza comiesięczna konferencja duchowa bezpośrednio po Mszy św. o godz. 10.00. Temat konferencji brzmi: O sposobach działania Opatrzności Bożej w naszym życiu.

* ​​ * ​​ *

 

* Spotkanie wiernych i powitanie Ks. Jakuba Wawrzyna w Gdyni

W sobotę 22 sierpnia (święto patronalne naszego kościoła), bezpośrednio po uroczystej Mszy, odbędzie się ​​ spotkanie dla wszystkich wiernych. Powitamy w naszym gronie i naszych progach Ks. Jakuba Wawrzyna, który będzie posługiwał w gdyńskim przeoracie.

​​ Oto plan tego spotkania:

9:30

- możliwość spowiedzi

10:00

- Msza św. śpiewana

11:30

- wspólny posiłek przy przeoracie (grill)

* ​​ * ​​ *

KRYZYS W KOŚCIELE OKIEM WYTRAWNEGO TEOLOGA

(ciąg dalszy rozważań o kryzysie w Kościele

​​ według ks. Mateusza Gaudrona FSSPX)

W jaki sposób liberałowie zawładnęli soborem?

 Dzięki poparciu Jana XXIII i Pawła VI siły liberalne i neo- modernistyczne mogły wprowadzić do tekstów soborowych wiele własnych tez – więcej nawet, niż się początkowo spodziewały. Schematy, jakie zostały pieczołowicie sporządzone przed soborem przez komisję przygotowawczą, a które tchnęły wiarą katolicką, o których sobór miał dyskutować i nad którymi miano głosować, zostały podczas pierwszego posiedzenia odrzucone i zastąpione przez nowe, przygotowane przez liberałów schematy.

 Na soborze była grupa około 250 do 270 biskupów, którzy chcieli bronić Tradycji Kościoła i którzy potem zrzeszyli się w Coetus Internationalis Patrum. Przeciw nim stała jednak grupa liberalnych kardynałów i biskupów, którzy stworzyli tzw. sojusz reński. Nazwa „sojusz reński” pochodzi stąd, że jego przywódcami byli prawie wszyscy biskupi, których biskupstwa leżały nad Renem. Grupa ta była bardzo dobrze zorganizowana i codziennie zalewała sobór drukami, w których instruowano biskupów, jak mają głosować. Większość biskupów była niezdecydowana i byłaby gotowa wesprzeć konserwatystów, stanęła jednak po stronie liberałów, ponieważ widziała, że przywódcy „sojuszu reńskiego” są osobistymi przyjaciółmi papieża, a niektórzy z nich – jak kardynałowie Dopfner, Suenens i Lercaro – zostali mianowani moderatorami soboru.

 Ks. Hans Küng, teolog frakcji postępowej, wyraził raz podczas soboru swą radość z tego, że marzenie małej mniejszości urzeczywistniło się na soborze: „Nikt, kto był tutaj na soborze, nie powróci do domu takim, jakim tu przybył. Samemu nigdy nie spodziewałbym się tak wielu śmiałych i wyraźnych oświadczeń biskupów”. W międzyczasie okazało się, jakiego ducha dzieckiem jest Küng. Obok nieomylności papieża i Bóstwa Chrystusa neguje on większość chrześcijańskich dogmatów tak, że nawet posoborowy Rzym odsunął go od nauczania.

 Nie lepiej ma się sprawa z ks. Karlem Rahnerem, który – chociaż ostrożniej – rozpowszechnia w swych pracach podobne poglądy, za co został już przez Piusa XII ukarany. Na soborze watykańskim II osiągnął on olbrzymi wpływ, a Ralph Wiltgen nazywa go nawet najbardziej wpływowym teologiem na soborze. „Ponieważ stanowisko niemieckojęzycznych biskupów było przejmowane przez sojusz europejski (tj. sojusz reński), a stanowisko sojuszu było przejmowane przez sobór, tylko teolog, którego opinie stały się opiniami biskupów niemieckojęzycznych, mógł wpływać na przyjmowanie tych opinii przez cały sobór. Na soborze był jeden taki teolog – ks. Karl Rahner SI”.

 Dla Karla Rahnera tradycyjna nauka Kościoła była tylko „plusowym monolityzmem” oraz „szkolną teologią”. Jakie usposobienie miał on wobec Magisterium Kościoła okazuje się z listu, jaki napisał 22 II 1962 r. w związku z przetłumaczeniem jego Małego słownika teologicznego: „Właśnie pisze Scherer, czy jestem za czy też przeciwko temu, by zrobiono włoskie tłumaczenie słowniczka. Język włoski jest z pewnością szczególnym problemem ze względu na bonzów i obrońców prawowierności w Rzymie; dlatego me pisma nie zostały przetłumaczone na włoski. Z drugiej strony jestem znowu umocniony w mej pozycji. Można by też powiedzieć, że słowniczek jest tak skonstruowany, że ci ludzie nic z niego nie zrozumieją i dlatego nie znajdą tego, co w nim się mówi przeciwko ich ograniczeniu”. Kiedy prefekt Świętego Oficjum kard. Ottaviani podczas przemówienia na soborze, w trosce o tradycję Kościoła, przekroczył przeznaczony na przemówienie czas i mikrofon został mu po prostu wyłączony, to w taki oto sposób skomentował to Rahner w liście do Vorgrimlera z 5 XI 1962 r.: „O tym, że Alfrink odebrał Ottavianiemu mikrofon, gdyż ten za długo mówił, a ponadto ludzie zaczynali klaskać (co należy do rzadkości), usłyszysz w pewnością. Motto: Schadenfreude ('radość z cudzego nieszczęścia') jest najczystszą radością”.

 To, że osoby takie jak Küng i Rahner miały duży wpływ na soborze, nie jest z pewnością argumentem na rzecz soboru ani na rzecz słuszności reform. Niestety, nie rzuca też dobrego światła na papieża Jana Pawła II jego wypowiedź uczyniona w 1963 r. (jeszcze jako zwykłego biskupa): „Tacy wybitni teologowie jak Henri de Lubac, J. Danielou, Yves Congar, Hans Küng, Karl Rahner i inni odegrali nadzwyczajną rolę w pracach przygotowawczych”.

 

KALENDARZ ​​ LITURGICZNY

na sierpień A.D. 2020

 

 

 

 

1 ​​ sob.

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę, 4 kl., wsp. Siedmiu Braci Machabejskich, Męczenników, Pierwsza sobota miesiąca ku czci Niepokalanego Serca N.M.P.

2 niedz.

9. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

3 ​​ pn.

dzień ferialny, 4 kl.

4 ​​ wt.

Św. Dominika, Wyznawcy, 3 kl.

5 ​​ śr.

Rocznica konsekracji Bazyliki Najświętszej Maryi Panny Śnieżnej, 3 kl.

6 ​​ czw.

Przemienienie Pańskie, 2 kl., wsp. śś. Sykstusa II, Papieża, Felicysyma i Agapita, Męczenników, Pierwszy czwartek miesiąca ku czci Pana naszego Jezusa Chrystusa, Najwyższego Kapłana, modlitwa za kapłanów i o powołania kapłańskie

7 ​​ pt.

Św. Kajetana, Wyznawcy, 3 kl., wsp. św. Donata, Biskupa i Męczennika, Pierwszy piątek miesiąca ku czci Najśw. Serca Jezusa

8 ​​ sob.

Św. Jana Marii Vianneya, Wyznawcy, 3 kl., wsp. śś. Cyriaka, Larga i Szmaragda, Męczenników

9 niedz.

10. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

10 ​​ pn.

Św. Wawrzyńca, Męczennika, 2 kl. (W diec. pelplińskiej: Św. Wawrzyńca, Męczennika, Głównego Patrona diecezji, 1 kl.)

11 ​​ wt.

dzień ferialny, 4 kl., wsp. św. Tyburcjusza, Męczennika oraz św. Zuzanny, Dziewicy i Męczennicy (W diec. warmińskiej: Najśw. Maryi Panny Świętolipskiej, 3 kl.)

12 ​​ śr.

Św. Klary, Dziewicy, 3 kl.

13 ​​ czw.

dzień ferialny, 4 kl., wsp. śś. Hipolita i Kasjana, Męczenników

14 ​​ pt.

Wigilia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 2 kl., wsp. św. Euzebiusza, Wyznawcy (W archid. gdańskiej: Roczn. pośw. kośc. kat. w Oliwie, 1 kl.)

15 sob.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, 1 kl.

16 niedz.

11. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl., wsp. św. Joachima, ojca Najświętszej Maryi Panny, 2 kl.

17 ​​ pn.

Św. Jacka, Wyznawcy, 3 kl. (W diec. pelplińskiej: Św. Jacka, Wyznawcy, Drugiego Patrona diecezji, 2 kl.)

18 ​​ wt.

dzień ferialny, 4 kl., wsp. św. Agapita, Męczennika

19 ​​ śr.

Św. Jana Eudesa, Wyznawcy, 3 kl.

20 ​​ czw.

Św. Bernarda, Opata i Doktora Kościoła, 3 kl.

21 ​​ pt.

Św. Joanny Franciszki Fremiot de Chantal, Wdowy, 3 kl.

22 sob.

Uroczystość Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, 1 kl., wsp. śś. Tymoteusza, Hipolita i Symforiana, Męczenników [Święto tytułu (odpust) kościoła Bractwa w Gdyni, 1 kl.]

23 niedz.

12. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

24 ​​ pn.

Św. Bartłomieja, Apostoła, 2 kl.

25 ​​ wt.

Św. Ludwika, Króla i Wyznawcy, 3 kl.

26 ​​ śr.

P.P. Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, 1 kl.

27 ​​ czw.

Św. Józefa Kalasantego, Wyznawcy, 3 kl.

28 ​​ pt.

Św. Augustyna, Biskupa, Wyznawcy i Doktora Kościoła, 3 kl., wsp. św. Hermesa, Męczennika

29 sob.

Ścięcie św. Jana Chrzciciela, 3 kl., wsp. św. Sabiny, Męczennicy

30 niedz.

13. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 kl.

31 ​​ pn.

Św. Rajmunda Nonnata, Wyznawcy, 3 kl.

 

 

 

 

 

Porządek Mszy św. w kościele przeoratowym na kolejne tygodnie podawany będzie w kruchcie kościoła oraz można go będzie znaleźć w internecie:

 

na stronie gdyńskiego przeoratu: https://gdynia.fsspx.pl

na facebooku: https://www.facebook.com/FSSPXGdynia

Biuletyn – lipiec A.D. 2020

BIULETYN INFORMACYJNY

BRACTWO KAPŁAŃSKIE ŚW. PIUSA X
Przeorat pw. Niepokalanego Serca NMP

w Gdyni

Porządek nabożeństw

lipiec

A.D. 2020

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Strzeż nas, Panie, gdy czuwamy, podczas snu nas osłaniaj; abyśmy czuwali z Chrystusem i odpoczywali w pokoju.

 

Drodzy Wierni, te słowa codziennie odmawiane są wieczorem podczas pacierzy kapłańskich. Głównie wyrażają czujność i pragnienie wiecznego odpoczywania z Jezusem, niemniej jednak zanim nastanie odpoczynek na wieki, potrzebny jest nam również odpoczynek codzienny. Lipiec to pierwszy miesiąc wakacyjny w naszym kraju. Uczniowie i studencie mają wolny czas, ale również ich rodzice często udają się na urlop. Dlatego tematem tego artykułu będzie właśnie chrześcijańskie pojmowanie odpoczynku. Nasze czasy są pełne zamieszania w wielu dziedzinach życia. Pewien chaos istnieje również w naszym życiu codziennym. Wszystko to sprawia, że wielu ludzi już nie umie nawet odpoczywać. Umieją, i to doskonale, marnować czas, ale nie odpoczywać.

Inni, może pracoholicy, może skrupulanci, każdy wypoczynek utożsamiają albo ze stratą okazji do zarobkowania, albo z lenistwem stanowiącym naruszenie woli Bożej. Ale jedni i drudzy racji nie mają. Na odpoczynek pozwala Bóg i odpoczynku domaga się natura. Problem pojawia się dopiero wówczas, gdy przekraczamy właściwą miarę. Jeśli odpoczywamy za mało, to rujnujemy zdrowie; jeśli za dużo, to popadamy w lenistwo, które jest jednym z grzechów głównych.

Dlatego najpierw powiedzmy czym jest odpoczynek. Jaki jest jego cel? ​​ Nasze życie często dzielimy na obowiązki i czas wolny. Zasadniczo słusznie, ale pamiętać trzeba, że czas wolny nie oznacza całkowitej swobody w dysponowaniu samym sobą. Właśnie w czasie wolnym od pracy zawodowej i obowiązków rodzinnych mamy do spełnienia pewne obowiązki wobec samych siebie, a dokładnie wobec rozwoju naszego życia duchowego. Kiedy nie musimy myśleć o innych, powinniśmy pomyśleć o pogłębieniu swej wiary i kształceniu charakteru tak, by mniej było w nim wad, a więcej cnót. Również takie zajęcia powinniśmy planować i wykonywać. A można to czynić tylko w czasie wolnym od obowiązków zawodowych i rodzinnych.

Etymologiczna definicja odpoczynku, za słownikiem języka polskiego, brzmi: 1. „przerwa w jakimś wysiłku dla nabrania sił” i 2. „czas poświęcony na pozbywanie się zmęczenia, zwykle poprzez robienie tego, co sprawia przyjemność”. Jest to bardzo trafny opis odpoczynku jako czasu wolnego od pracy, obowiązków, który ma na celu nabranie sił. Wynika z tego, że odpoczynek nie może być rozpatrywany bez bezpośredniego związku z pracą. Nabieramy sił poprzez odpoczynek, by móc lepiej pracować. Celem odpoczynku jest efektywniejsza praca po nabraniu sił. Należy odpoczywać ze względu na ten cel. Jeśli co innego chcemy osiągnąć, to nie ma mowy o odpoczynku, gdyż to cel określa czynność. Czynność odpoczynku jest czymś bardzo pozytywnym, koniecznym i niezbędnym.

Często, szczególnie osoby o aktywnym usposobieniu, uważają, że odpoczynek jest marnowaniem czasu. Jednak, gdy dobrze odpoczywamy, jest dokładnie odwrotnie. Dzięki dobremu odpoczynkowi możemy lepiej i dokładniej wypełniać nasze przyszłe obowiązki, bowiem odzyskujemy równowagę i spokój. Brak właściwego odpoczynku prowadzi do zachwiania naszej stabilności, co źle wpływa na wykonywanie obowiązków. ​​ 

W Ewangeliach Jezus tylko raz zachęca uczniów do odpoczynku: „Idźcie sami na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco” (Mk 6, 31). Niezwykle ważny jest kontekst tych słów Zbawiciela. Kiedy je wypowiedział? Gdy apostołowie wrócili z pierwszej misji apostolskiej otrzymanej od Jezusa. Byli uradowani sukcesem, pełni wrażeń, ale także zmęczeni. Chrystus im wówczas powiedział: „wypocznijcie”. Inaczej mówiąc: byście mogli w przyszłości znowu sumiennie i wytrwale pracować dla Królestwa niebieskiego, teraz idźcie na miejsce pustynne, wyciszyć się i odpocząć. To nie było pozwolenie na próżniactwo, ale wyraz rozumienia konieczności wypoczynku.

Współcześnie nieumiejętność odpoczynku rozumianego jako zatrzymanie się, zaczerpnięcie oddechu to jeden z największych problemów ludzi, także osób wierzących, a nawet duchownych. W codziennym życiu mówimy raczej o relaksie niż o odpoczynku. Relaks to słowo sugerujące, że są jakieś napięcia i trzeba je rozładować. Rzeczywiście, nasz świat powoduje wiele napięć. Często musimy borykać się z różnymi obawami czy wręcz lękami. „Stres” to dziś jedno z najmodniejszych słów, podobne pod tym względem do słowa „relaks”. Nasze czasy wystawiają nas na wiele czynników stresogennych, które wprowadzają napięcia w naszej psychice, a także w naszym ciele. Stres powstaje z hałasu, który nas otacza; z niezdrowego trybu życia, który prowadzimy; z lawiny niepomyślnych informacji polityczno-społeczno-gospodarczych, którymi epatują media; z ciągłego zagrożenia utratą pracy, z obawy o zachowanie jedności małżeństwa czy uchronienie dzieci przed liberalną mentalnością; z lęku czy wystarczy pieniędzy… Z powodu stresu potrzebujemy relaksu, odprężenia napiętych myśli i mięśni.

To prawda, ale relaks to nie jest jeszcze odpoczynek. Jezusowi nie chodzi o relaks, lecz o zaczerpnięcie oddechu – nowe przyjęcie ducha. Odpoczynek przychodzi, gdy staramy się o zrównoważenie sił odciskających swe ślady na naszym życiu; gdy uwzględniamy potrzeby psychiki, umysłu, nerwów, mięśni, a także naszej społecznej natury, a więc gdy uwzględniamy potrzebę harmonijnych relacji z Bogiem, z innymi ludźmi, z przyrodą... Nabranie sił, by móc gorliwie wypełniać swoje obowiązki – na tym polega odpoczynek. Dlaczego to takie ważne? Gdyż żyjemy pod presją. Bądź to zewnętrzną (materialną), bądź to wewnętrzną (psychiczną). Obie obciążają nasze myślenie i działanie. Musimy się przed tym ciężarem bronić, regenerować siły. Bezustanna produktywność nie jest możliwa. Tak jak każdy telefon czy laptop trzeba raz na jakiś czas wyłączyć, tak każdy człowiek potrzebuje regularnego ładowania baterii. Osoba, która odpoczywa ma więcej motywacji do działań, widzi nie tylko cel, ale i nagrody, które czekają na nią po pracowitym dniu. Kto wie, że wkrótce odpocznie, łatwiej się skupia na tym, aby lepiej radzić sobie ze swoją listą zadań. Odpoczynek, podobnie jak praca, powinien być zaplanowany. Zaplanuj odpoczynek! – to niesie ze sobą wiele korzyści. Praca bez planu skutkuje bałaganem, odpoczynek bez planu jest marnowaniem czasu.

Jeżeli chodzi o ciało zacząć należy od zadbania o odpowiedni czas snu. Oczywiście każdy potrzebuje innej ilości snu, ale człowiek niewyspany nie pracuje dobrze, jest bardzo podatny na gniew i niecierpliwość. Najczęściej odbija się to na domownikach, gdyż wobec osób obcych łatwiej nam się opanować. Dla osób pracujących przy biurku korzystne są spacery, jazda na rowerze itd. ​​ 

Inną wartościową formą odpoczynku jest spędzenie wolnego czasu z rodziną. Wyłączyć telefon, odłożyć komputer czy telewizor i cieszyć się bliskością tych, których kochamy, za których jesteśmy odpowiedzialni – oto źródło pokoju i sił. Wspólny posiłek czy wspólna wycieczka, gra czy zabawa pomagają podtrzymywać wzajemną wieź i zaspokajać potrzebę relacji rodzinnych, których nie zastąpi pisanie esemesów czy wiadomości na wyświetlaczu. Wypoczywając z rodziną wypełniamy wolę Jezusa: „Idźcie sami na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”. Zauważmy, że Zbawiciel wysyła apostołów wspólnie (razem) na miejsce pustynne, a nie każdego z osobna.

Odpoczynek jest sam w sobie zajęciem czysto naturalnym, przyrodzonym. Ktoś może się dziwić, że kapłan pisze o takich sprawach, ale sprawy doczesne są związane z duchowymi. Łaska buduje bowiem na naturze. Aby duchowo się rozwijać i móc przyjąć łaskę nadprzyrodzoną, potrzebujemy odpowiedniej dyspozycji naszej natury. Co to oznacza? Oznacza to, że łaska do owocowania potrzebuje natury, jak ziarno ziemi. Łaska ma swe źródło w Bogu, ale jej odbiorcą jest konkretna ludzka natura. Im silniejsza ta natura, im zdrowsza, tym łatwiej jest jej z łaską nadprzyrodzoną współpracować i się jej wpływowi poddawać. Pewnym odbiciem tej prawdy jest zawołanie: „W zdrowym ciele, zdrowy duch”. ​​ 

Konkretnie, w odniesieniu do odpoczynku lub jego braku, widzimy jasno, że gdy jesteśmy fizycznie lub psychicznie zmęczeni, to trudniej jest nam się skupić na nie tylko na pracy zawodowej, ale także i na modlitwie. Każdy z nas wie, jak drażliwym się staje, gdy jest niewyspany. Zmęczeni o wiele łatwiej tracą cierpliwość i wybuchają niż wypoczęci. W takich wypadkach łaska nie znajduje w naszej zmęczonej naturze odpowiedniej dyspozycji i nie może w niej owocować. Brak właściwej równowagi i dbania o nasze siły powoduje, że nie jesteśmy zdolni do dobrej i skutecznej pracy. Nie spełniamy tak, jak powinniśmy naszych obowiązków, zadowalając się tylko bylejakością.

Chcąc być zatem sumiennymi w obowiązkach zawodowych, rodzinnych czy też względem Boga, powinniśmy dbać o regenerację sił. A czynimy to właśnie przez odpowiednio stosowany odpoczynek. Zawróćmy uwagę na postępowanie Kościoła – naszej dobrej Matki. Kościół, znając kondycję naszej natury, uwzględnia i przewiduje konieczność odpoczynku. Zachowywanie niedzielnego i świątecznego spoczynku ma nam pomóc w zachowaniu zdolności do pełnienia obowiązków stanu. Jeszcze wyraźniej widać mądrość Kościoła, w treści reguł zakonnych. Nawet najbardziej surowe z nich, wymagające zamknięcia przed światem i prowadzenia życia kontemplacyjnego, przewidują konieczność rekreacji, wolnego czasu dla mnichów i mniszek. ​​ Dlaczego Kościół tak postępuje? Bo lepiej niż cała psychologia zna kondycję natury ludzkiej, która jest duchowo-cielesną. Nie można traktować człowieka ani jak duchowego anioła, ani jak materialnego zwierzęcia. Trzeba uwzględniać realia takiej natury jaką dał nam Bóg! Dusza działa przez ciało, które ma być jej narzędziem. Ciało nie może być przemęczone, bo staje się mało użyteczne. Kościół, pochylając się nad człowiekiem, wykorzystuje swoje ogromne doświadczenie zgromadzone przez dwa tysiąclecia. Wynika z niego konieczność odpoczynku, bez którego nie ma mowy o dobrym wypełnianiu swych obowiązków duchowych i cielesnych. Czasem trudno jest dobrze wyznaczyć granicę między koniecznością odpoczynku a lenistwem i próżniactwem. Przypomnijmy więc sobie dwie podstawowe w tej kwestii zasady.

1. Odpoczynek nigdy nie powinien być oderwany od swego celu. Cechą działania istoty rozumnej jest działanie ze względu na cel. Najpierw go trzeba rozpoznać, a następnie do niego wytrwale dążyć. Wiemy, że są cele pośrednie i cel ostateczny, któremu te pierwsze winny być podporządkowane. To rozróżnienie ma swoje zastosowanie również, gdy chodzi o odpoczynek. Działając jako istoty rozumne, potrzebujemy celu, jaki dana czynność ma, co wynika z jej poznania. Celem na przykład modlitwy jest wielbienie Pana Boga. Jeśli oderwiemy modlitwę od jej celu, to traci ona sens, staje się bezużyteczna. Podobnie ma się rzecz z odpoczynkiem. Celem odpoczywania, jak już wspomniałem, jest nabranie sił do dobrego wypełnienia swoich obowiązków. ​​ Gdy ten cel nie jest osiągnięty, to znaczy, że albo źle odpoczywaliśmy, albo dobrze tylko w niewłaściwej mierze.

2. Odpoczynek zawsze powinien mieć właściwą miarę. Odpoczywać należy w stopniu proporcjonalnym do wielkości wcześniejszego wysiłku. Jeśli po znacznym wysiłku odpoczywamy za mało, to źle. Jeśli po niewielkim wysiłku odpoczywamy za dużo to też źle. W naszych czasach, częściej zdarza się nam ta druga ewentualność niż ta pierwsza. Łatwiej jest bowiem sięgać po to, co przyjemniejsze. Odpoczywać więc należy tylko tyle, ile potrzeba do odnowienia sił, podobnie jak przyjmować pokarmy i napoje należy zasadniczo tylko w takiej ilości, jakiej wymaga zaspokojenie głodu i pragnienia.

​​ Mniejsze znaczenie ma rodzaj odpoczynku, ważne by odpoczywać z zachowaniem stosownej miary. Oczywiście nie mówimy tu o rzeczach grzesznych, lecz o godziwym spędzaniu czasu wolnego. Nawet oglądanie filmów czy korzystanie z internetu, a tym bardziej czytanie książek lub uprawianie sportu, może być dobre i pożyteczne, o ile robimy to z umiarem. W każdej sytuacji potrzebujemy cnoty umiarkowania, zachowania właściwej miary. Zapomnienie o tej zasadzie oddala nas od celu danej czynności, a to z kolei oznacza wypaczenie naszego zachowania. Grzech najczęściej nie polega na samej czynności tylko na przekroczeniu w danej czynności stosownej miary. Zilustrujmy tą przykładem. Ktoś lubi odpoczywać przy słuchaniu muzyki czy czytaniu książek, ale oddaje się tym czynnościom do późnych godzin nocnych. W jakim stanie wstanie rano? Czy wypoczęty? Oczywiście nie! Taki zły odpoczynek przy muzyce czy lekturze będzie skutkował powierzchowną modlitwą poranną, a w ciągu dnia trudnościami w koncentracji podczas pracy czy nauki. Nie jest to odpoczynek tylko marnowanie czasu, które dodatkowo ma wymierne negatywne skutki. ​​ Korzystajmy więc z wolnego czasu właściwie, byśmy mogli wzrastać w łasce i wierności Bogu.

Z błogosławieństwem kapłańskim,

ks. Krzysztof Gołębiewski

 

* ​​ * ​​ *

 

AKTUALNOŚCI

 

* Lipcowe dni skupienia

Drodzy Wierni, z przyczyn od nas niezależnych nie mogliśmy w tym roku odbyć rekolekcji wielkopostnych. Jednak jakieś dni skupienia są w naszych czasach, pełnych gonitwy i szybkiego tempa życia, konieczne a przynajmniej potrzebne. Dlatego zapraszam Was na dni skupienia w lipcu, podczas których zostaną wygłoszone wykłady. Ich tematem będzie sakrament Eucharystii.

 

Oto plan:

 

Piątek3 lipca

17:30 -

możliwość spowiedzi

18:00 -

nabożeństwo pierwszego piątku

19:00 -

Msza św. czytana

19:40 -

nauka I

 

Sobota4 lipca

16:25 -

możliwość spowiedzi

17:00 -

nauka II

17:40 -

nabożeństwo pierwszej soboty

19:00 -

Msza św. czytana

19:40 -

nauka III

 

Niedziela - 5 lipca

07:20 -

możliwość spowiedzi

08:00 -

Msza św. (podczas kazania nauka IV)

09:20 -

możliwość spowiedzi

09:30 -

Godzinki

10:00 -

Msza św. śpiewana (podczas kazania nauka IV)

17:30 -

możliwość spowiedzi

18:00 -

Msza św.

 

 

 

* ​​ * ​​ *

 

* Spotkanie rodzin

Na sobotę 11 lipca planowane jest kolejne spotkanie rodzin. Po Mszy św. o godz. 10.30 będzie miała miejsce krótka konferencja związana ze sprawami wychowania i życia rodzinnego. Po czym nastąpi wspólne grillowanie i spędzanie czasu.

 

* ​​ * ​​ *

 

* Trwa zbiórka na dzwonnicę

Zwracam się do Was, drodzy Wierni, o dalsze wsparcie finansowe i modlitewne budowy wieży-dzwonnicy. Z góry dziękuję za Waszą hojność. Tyle razy już dawaliście jej wyraz, więc ufam, że i tym razem wesprzecie realizację dzieła, które ma służyć większej chwale Boga i dobru dusz.

Szacunkowy koszt projektu wynosi 330 tys. zł.

 

Dane do przelewu:

Fundacja im. o. Damiana de Veuster, ul. Garncarska 32, Warszawa 04-886

Jako tytuł przelewu prosimy koniecznie wpisać:

NA DZWONNICĘ KOŚCIOŁA W GDYNI

Nr kont bankowych

konto PLN: 26 1600 1462 1880 2446 6000 0001

konto EUR: PL 42 1600 1462 1880 2446 6000 0004

konto USD: PL 15 1600 1462 1880 2446 6000 0005

konto CHF: PL 85 1600 1462 1880 2446 6000 0006

BIC: PPAB PLPK

SWIFT: PPABPLPKXXX

BNP Paribas Bank Polska S.A.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* ​​ * ​​ *

 

KRYZYS W KOŚCIELE OKIEM WYTRAWNEGO TEOLOGA

(ciąg dalszy rozważań o kryzysie w Kościele

​​ według ks. Mateusza Gaudrona FSSPX)

 

Kiedy odbył się Sobór Watykański II?

Sobór Watykański II został otwarty 11 października 1962 r. przez papieża Jana XXIII, a po jego śmierci kontynuowany przez papieża Pawła VI. Zakończył się 8 grudnia 1965 r. Był to 21 sobór powszechny, największy, jeśli chodzi o liczbę uczestników, brało w nim bowiem udział ponad 2000 biskupów.

Co odróżnia Vaticanum II od wcześniejszych soborów?

Sobór Watykański II wyraźnie chciał być tylko soborem duszpasterskim, a więc soborem, który nie rozstrzyga spraw wiary, a jedynie daje duszpasterskie wskazówki dla życia Kościoła. Dlatego zrezygnował on z definiowania dogmatów, a zatem i z przysługującej soborowi nieomylności. Jego dokumenty nie są zatem nieomylne. Wszystkie wcześniejsze sobory były zaś soborami dogmatycznymi i podejmowały nieomylne rozstrzygnięcia w sprawach wiary.

Jaką rolę odgrywa Sobór w kryzysie Kościoła?

 Na Soborze Watykańskim II siły liberalne i modernistyczne, które już wcześniej podkopywały Kościół, uzyskały przewagę. Dlatego można powiedzieć, że Vaticanum II było iskrą powodującą wybuch kryzysu w Kościele.

 Już papież Pius X stwierdził w encyklice Pascendi, że modernizm nie jest wrogiem znajdującym się poza Kościołem, ale że już znalazł on zwolenników wewnątrz Kościoła, choć oni ukrywają swe prawdziwe poglądy. Piusowi X i kolejnym papieżom do Piusa XII udawało się powstrzymać modernizm, nie mogli go oni jednak „rzeczywiście przezwyciężyć”. Encyklika Humani generis na przykład, w której Pius XII potępił neomodernizm tak zwanej theologie nouvelle, była wprawdzie przestrzegana na zewnątrz, ale przez wielu skrycie nie uwzględniana. Dalej zajmowano się potępionymi tezami, a nawet zachęcano do tego seminarzystów. Jaką rewolucję w Kościele oznacza Sobór, określił jeden z jego przedstawicieli. Kardynał Suenens nakreślił zbieżność między Soborem a rewolucją francuską, mówiąc, że Sobór jest rokiem 1789 w Kościele, a teolog soborowy o. Y. Congar OP porównał go do rewolucji bolszewickiej: „Kościół w sposób pokojowy przeprowadził swą rewolucję październikową”.