Biuletyn – lipiec A.D. 2020

BIULETYN INFORMACYJNY

BRACTWO KAPŁAŃSKIE ŚW. PIUSA X
Przeorat pw. Niepokalanego Serca NMP

w Gdyni

Porządek nabożeństw

lipiec

A.D. 2020

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Strzeż nas, Panie, gdy czuwamy, podczas snu nas osłaniaj; abyśmy czuwali z Chrystusem i odpoczywali w pokoju.

 

Drodzy Wierni, te słowa codziennie odmawiane są wieczorem podczas pacierzy kapłańskich. Głównie wyrażają czujność i pragnienie wiecznego odpoczywania z Jezusem, niemniej jednak zanim nastanie odpoczynek na wieki, potrzebny jest nam również odpoczynek codzienny. Lipiec to pierwszy miesiąc wakacyjny w naszym kraju. Uczniowie i studencie mają wolny czas, ale również ich rodzice często udają się na urlop. Dlatego tematem tego artykułu będzie właśnie chrześcijańskie pojmowanie odpoczynku. Nasze czasy są pełne zamieszania w wielu dziedzinach życia. Pewien chaos istnieje również w naszym życiu codziennym. Wszystko to sprawia, że wielu ludzi już nie umie nawet odpoczywać. Umieją, i to doskonale, marnować czas, ale nie odpoczywać.

Inni, może pracoholicy, może skrupulanci, każdy wypoczynek utożsamiają albo ze stratą okazji do zarobkowania, albo z lenistwem stanowiącym naruszenie woli Bożej. Ale jedni i drudzy racji nie mają. Na odpoczynek pozwala Bóg i odpoczynku domaga się natura. Problem pojawia się dopiero wówczas, gdy przekraczamy właściwą miarę. Jeśli odpoczywamy za mało, to rujnujemy zdrowie; jeśli za dużo, to popadamy w lenistwo, które jest jednym z grzechów głównych.

Dlatego najpierw powiedzmy czym jest odpoczynek. Jaki jest jego cel? ​​ Nasze życie często dzielimy na obowiązki i czas wolny. Zasadniczo słusznie, ale pamiętać trzeba, że czas wolny nie oznacza całkowitej swobody w dysponowaniu samym sobą. Właśnie w czasie wolnym od pracy zawodowej i obowiązków rodzinnych mamy do spełnienia pewne obowiązki wobec samych siebie, a dokładnie wobec rozwoju naszego życia duchowego. Kiedy nie musimy myśleć o innych, powinniśmy pomyśleć o pogłębieniu swej wiary i kształceniu charakteru tak, by mniej było w nim wad, a więcej cnót. Również takie zajęcia powinniśmy planować i wykonywać. A można to czynić tylko w czasie wolnym od obowiązków zawodowych i rodzinnych.

Etymologiczna definicja odpoczynku, za słownikiem języka polskiego, brzmi: 1. „przerwa w jakimś wysiłku dla nabrania sił” i 2. „czas poświęcony na pozbywanie się zmęczenia, zwykle poprzez robienie tego, co sprawia przyjemność”. Jest to bardzo trafny opis odpoczynku jako czasu wolnego od pracy, obowiązków, który ma na celu nabranie sił. Wynika z tego, że odpoczynek nie może być rozpatrywany bez bezpośredniego związku z pracą. Nabieramy sił poprzez odpoczynek, by móc lepiej pracować. Celem odpoczynku jest efektywniejsza praca po nabraniu sił. Należy odpoczywać ze względu na ten cel. Jeśli co innego chcemy osiągnąć, to nie ma mowy o odpoczynku, gdyż to cel określa czynność. Czynność odpoczynku jest czymś bardzo pozytywnym, koniecznym i niezbędnym.

Często, szczególnie osoby o aktywnym usposobieniu, uważają, że odpoczynek jest marnowaniem czasu. Jednak, gdy dobrze odpoczywamy, jest dokładnie odwrotnie. Dzięki dobremu odpoczynkowi możemy lepiej i dokładniej wypełniać nasze przyszłe obowiązki, bowiem odzyskujemy równowagę i spokój. Brak właściwego odpoczynku prowadzi do zachwiania naszej stabilności, co źle wpływa na wykonywanie obowiązków. ​​ 

W Ewangeliach Jezus tylko raz zachęca uczniów do odpoczynku: „Idźcie sami na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco” (Mk 6, 31). Niezwykle ważny jest kontekst tych słów Zbawiciela. Kiedy je wypowiedział? Gdy apostołowie wrócili z pierwszej misji apostolskiej otrzymanej od Jezusa. Byli uradowani sukcesem, pełni wrażeń, ale także zmęczeni. Chrystus im wówczas powiedział: „wypocznijcie”. Inaczej mówiąc: byście mogli w przyszłości znowu sumiennie i wytrwale pracować dla Królestwa niebieskiego, teraz idźcie na miejsce pustynne, wyciszyć się i odpocząć. To nie było pozwolenie na próżniactwo, ale wyraz rozumienia konieczności wypoczynku.

Współcześnie nieumiejętność odpoczynku rozumianego jako zatrzymanie się, zaczerpnięcie oddechu to jeden z największych problemów ludzi, także osób wierzących, a nawet duchownych. W codziennym życiu mówimy raczej o relaksie niż o odpoczynku. Relaks to słowo sugerujące, że są jakieś napięcia i trzeba je rozładować. Rzeczywiście, nasz świat powoduje wiele napięć. Często musimy borykać się z różnymi obawami czy wręcz lękami. „Stres” to dziś jedno z najmodniejszych słów, podobne pod tym względem do słowa „relaks”. Nasze czasy wystawiają nas na wiele czynników stresogennych, które wprowadzają napięcia w naszej psychice, a także w naszym ciele. Stres powstaje z hałasu, który nas otacza; z niezdrowego trybu życia, który prowadzimy; z lawiny niepomyślnych informacji polityczno-społeczno-gospodarczych, którymi epatują media; z ciągłego zagrożenia utratą pracy, z obawy o zachowanie jedności małżeństwa czy uchronienie dzieci przed liberalną mentalnością; z lęku czy wystarczy pieniędzy… Z powodu stresu potrzebujemy relaksu, odprężenia napiętych myśli i mięśni.

To prawda, ale relaks to nie jest jeszcze odpoczynek. Jezusowi nie chodzi o relaks, lecz o zaczerpnięcie oddechu – nowe przyjęcie ducha. Odpoczynek przychodzi, gdy staramy się o zrównoważenie sił odciskających swe ślady na naszym życiu; gdy uwzględniamy potrzeby psychiki, umysłu, nerwów, mięśni, a także naszej społecznej natury, a więc gdy uwzględniamy potrzebę harmonijnych relacji z Bogiem, z innymi ludźmi, z przyrodą... Nabranie sił, by móc gorliwie wypełniać swoje obowiązki – na tym polega odpoczynek. Dlaczego to takie ważne? Gdyż żyjemy pod presją. Bądź to zewnętrzną (materialną), bądź to wewnętrzną (psychiczną). Obie obciążają nasze myślenie i działanie. Musimy się przed tym ciężarem bronić, regenerować siły. Bezustanna produktywność nie jest możliwa. Tak jak każdy telefon czy laptop trzeba raz na jakiś czas wyłączyć, tak każdy człowiek potrzebuje regularnego ładowania baterii. Osoba, która odpoczywa ma więcej motywacji do działań, widzi nie tylko cel, ale i nagrody, które czekają na nią po pracowitym dniu. Kto wie, że wkrótce odpocznie, łatwiej się skupia na tym, aby lepiej radzić sobie ze swoją listą zadań. Odpoczynek, podobnie jak praca, powinien być zaplanowany. Zaplanuj odpoczynek! – to niesie ze sobą wiele korzyści. Praca bez planu skutkuje bałaganem, odpoczynek bez planu jest marnowaniem czasu.

Jeżeli chodzi o ciało zacząć należy od zadbania o odpowiedni czas snu. Oczywiście każdy potrzebuje innej ilości snu, ale człowiek niewyspany nie pracuje dobrze, jest bardzo podatny na gniew i niecierpliwość. Najczęściej odbija się to na domownikach, gdyż wobec osób obcych łatwiej nam się opanować. Dla osób pracujących przy biurku korzystne są spacery, jazda na rowerze itd. ​​ 

Inną wartościową formą odpoczynku jest spędzenie wolnego czasu z rodziną. Wyłączyć telefon, odłożyć komputer czy telewizor i cieszyć się bliskością tych, których kochamy, za których jesteśmy odpowiedzialni – oto źródło pokoju i sił. Wspólny posiłek czy wspólna wycieczka, gra czy zabawa pomagają podtrzymywać wzajemną wieź i zaspokajać potrzebę relacji rodzinnych, których nie zastąpi pisanie esemesów czy wiadomości na wyświetlaczu. Wypoczywając z rodziną wypełniamy wolę Jezusa: „Idźcie sami na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”. Zauważmy, że Zbawiciel wysyła apostołów wspólnie (razem) na miejsce pustynne, a nie każdego z osobna.

Odpoczynek jest sam w sobie zajęciem czysto naturalnym, przyrodzonym. Ktoś może się dziwić, że kapłan pisze o takich sprawach, ale sprawy doczesne są związane z duchowymi. Łaska buduje bowiem na naturze. Aby duchowo się rozwijać i móc przyjąć łaskę nadprzyrodzoną, potrzebujemy odpowiedniej dyspozycji naszej natury. Co to oznacza? Oznacza to, że łaska do owocowania potrzebuje natury, jak ziarno ziemi. Łaska ma swe źródło w Bogu, ale jej odbiorcą jest konkretna ludzka natura. Im silniejsza ta natura, im zdrowsza, tym łatwiej jest jej z łaską nadprzyrodzoną współpracować i się jej wpływowi poddawać. Pewnym odbiciem tej prawdy jest zawołanie: „W zdrowym ciele, zdrowy duch”. ​​ 

Konkretnie, w odniesieniu do odpoczynku lub jego braku, widzimy jasno, że gdy jesteśmy fizycznie lub psychicznie zmęczeni, to trudniej jest nam się skupić na nie tylko na pracy zawodowej, ale także i na modlitwie. Każdy z nas wie, jak drażliwym się staje, gdy jest niewyspany. Zmęczeni o wiele łatwiej tracą cierpliwość i wybuchają niż wypoczęci. W takich wypadkach łaska nie znajduje w naszej zmęczonej naturze odpowiedniej dyspozycji i nie może w niej owocować. Brak właściwej równowagi i dbania o nasze siły powoduje, że nie jesteśmy zdolni do dobrej i skutecznej pracy. Nie spełniamy tak, jak powinniśmy naszych obowiązków, zadowalając się tylko bylejakością.

Chcąc być zatem sumiennymi w obowiązkach zawodowych, rodzinnych czy też względem Boga, powinniśmy dbać o regenerację sił. A czynimy to właśnie przez odpowiednio stosowany odpoczynek. Zawróćmy uwagę na postępowanie Kościoła – naszej dobrej Matki. Kościół, znając kondycję naszej natury, uwzględnia i przewiduje konieczność odpoczynku. Zachowywanie niedzielnego i świątecznego spoczynku ma nam pomóc w zachowaniu zdolności do pełnienia obowiązków stanu. Jeszcze wyraźniej widać mądrość Kościoła, w treści reguł zakonnych. Nawet najbardziej surowe z nich, wymagające zamknięcia przed światem i prowadzenia życia kontemplacyjnego, przewidują konieczność rekreacji, wolnego czasu dla mnichów i mniszek. ​​ Dlaczego Kościół tak postępuje? Bo lepiej niż cała psychologia zna kondycję natury ludzkiej, która jest duchowo-cielesną. Nie można traktować człowieka ani jak duchowego anioła, ani jak materialnego zwierzęcia. Trzeba uwzględniać realia takiej natury jaką dał nam Bóg! Dusza działa przez ciało, które ma być jej narzędziem. Ciało nie może być przemęczone, bo staje się mało użyteczne. Kościół, pochylając się nad człowiekiem, wykorzystuje swoje ogromne doświadczenie zgromadzone przez dwa tysiąclecia. Wynika z niego konieczność odpoczynku, bez którego nie ma mowy o dobrym wypełnianiu swych obowiązków duchowych i cielesnych. Czasem trudno jest dobrze wyznaczyć granicę między koniecznością odpoczynku a lenistwem i próżniactwem. Przypomnijmy więc sobie dwie podstawowe w tej kwestii zasady.

1. Odpoczynek nigdy nie powinien być oderwany od swego celu. Cechą działania istoty rozumnej jest działanie ze względu na cel. Najpierw go trzeba rozpoznać, a następnie do niego wytrwale dążyć. Wiemy, że są cele pośrednie i cel ostateczny, któremu te pierwsze winny być podporządkowane. To rozróżnienie ma swoje zastosowanie również, gdy chodzi o odpoczynek. Działając jako istoty rozumne, potrzebujemy celu, jaki dana czynność ma, co wynika z jej poznania. Celem na przykład modlitwy jest wielbienie Pana Boga. Jeśli oderwiemy modlitwę od jej celu, to traci ona sens, staje się bezużyteczna. Podobnie ma się rzecz z odpoczynkiem. Celem odpoczywania, jak już wspomniałem, jest nabranie sił do dobrego wypełnienia swoich obowiązków. ​​ Gdy ten cel nie jest osiągnięty, to znaczy, że albo źle odpoczywaliśmy, albo dobrze tylko w niewłaściwej mierze.

2. Odpoczynek zawsze powinien mieć właściwą miarę. Odpoczywać należy w stopniu proporcjonalnym do wielkości wcześniejszego wysiłku. Jeśli po znacznym wysiłku odpoczywamy za mało, to źle. Jeśli po niewielkim wysiłku odpoczywamy za dużo to też źle. W naszych czasach, częściej zdarza się nam ta druga ewentualność niż ta pierwsza. Łatwiej jest bowiem sięgać po to, co przyjemniejsze. Odpoczywać więc należy tylko tyle, ile potrzeba do odnowienia sił, podobnie jak przyjmować pokarmy i napoje należy zasadniczo tylko w takiej ilości, jakiej wymaga zaspokojenie głodu i pragnienia.

​​ Mniejsze znaczenie ma rodzaj odpoczynku, ważne by odpoczywać z zachowaniem stosownej miary. Oczywiście nie mówimy tu o rzeczach grzesznych, lecz o godziwym spędzaniu czasu wolnego. Nawet oglądanie filmów czy korzystanie z internetu, a tym bardziej czytanie książek lub uprawianie sportu, może być dobre i pożyteczne, o ile robimy to z umiarem. W każdej sytuacji potrzebujemy cnoty umiarkowania, zachowania właściwej miary. Zapomnienie o tej zasadzie oddala nas od celu danej czynności, a to z kolei oznacza wypaczenie naszego zachowania. Grzech najczęściej nie polega na samej czynności tylko na przekroczeniu w danej czynności stosownej miary. Zilustrujmy tą przykładem. Ktoś lubi odpoczywać przy słuchaniu muzyki czy czytaniu książek, ale oddaje się tym czynnościom do późnych godzin nocnych. W jakim stanie wstanie rano? Czy wypoczęty? Oczywiście nie! Taki zły odpoczynek przy muzyce czy lekturze będzie skutkował powierzchowną modlitwą poranną, a w ciągu dnia trudnościami w koncentracji podczas pracy czy nauki. Nie jest to odpoczynek tylko marnowanie czasu, które dodatkowo ma wymierne negatywne skutki. ​​ Korzystajmy więc z wolnego czasu właściwie, byśmy mogli wzrastać w łasce i wierności Bogu.

Z błogosławieństwem kapłańskim,

ks. Krzysztof Gołębiewski

 

* ​​ * ​​ *

 

AKTUALNOŚCI

 

* Lipcowe dni skupienia

Drodzy Wierni, z przyczyn od nas niezależnych nie mogliśmy w tym roku odbyć rekolekcji wielkopostnych. Jednak jakieś dni skupienia są w naszych czasach, pełnych gonitwy i szybkiego tempa życia, konieczne a przynajmniej potrzebne. Dlatego zapraszam Was na dni skupienia w lipcu, podczas których zostaną wygłoszone wykłady. Ich tematem będzie sakrament Eucharystii.

 

Oto plan:

 

Piątek3 lipca

17:30 -

możliwość spowiedzi

18:00 -

nabożeństwo pierwszego piątku

19:00 -

Msza św. czytana

19:40 -

nauka I

 

Sobota4 lipca

16:25 -

możliwość spowiedzi

17:00 -

nauka II

17:40 -

nabożeństwo pierwszej soboty

19:00 -

Msza św. czytana

19:40 -

nauka III

 

Niedziela - 5 lipca

07:20 -

możliwość spowiedzi

08:00 -

Msza św. (podczas kazania nauka IV)

09:20 -

możliwość spowiedzi

09:30 -

Godzinki

10:00 -

Msza św. śpiewana (podczas kazania nauka IV)

17:30 -

możliwość spowiedzi

18:00 -

Msza św.

 

 

 

* ​​ * ​​ *

 

* Spotkanie rodzin

Na sobotę 11 lipca planowane jest kolejne spotkanie rodzin. Po Mszy św. o godz. 10.30 będzie miała miejsce krótka konferencja związana ze sprawami wychowania i życia rodzinnego. Po czym nastąpi wspólne grillowanie i spędzanie czasu.

 

* ​​ * ​​ *

 

* Trwa zbiórka na dzwonnicę

Zwracam się do Was, drodzy Wierni, o dalsze wsparcie finansowe i modlitewne budowy wieży-dzwonnicy. Z góry dziękuję za Waszą hojność. Tyle razy już dawaliście jej wyraz, więc ufam, że i tym razem wesprzecie realizację dzieła, które ma służyć większej chwale Boga i dobru dusz.

Szacunkowy koszt projektu wynosi 330 tys. zł.

 

Dane do przelewu:

Fundacja im. o. Damiana de Veuster, ul. Garncarska 32, Warszawa 04-886

Jako tytuł przelewu prosimy koniecznie wpisać:

NA DZWONNICĘ KOŚCIOŁA W GDYNI

Nr kont bankowych

konto PLN: 26 1600 1462 1880 2446 6000 0001

konto EUR: PL 42 1600 1462 1880 2446 6000 0004

konto USD: PL 15 1600 1462 1880 2446 6000 0005

konto CHF: PL 85 1600 1462 1880 2446 6000 0006

BIC: PPAB PLPK

SWIFT: PPABPLPKXXX

BNP Paribas Bank Polska S.A.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* ​​ * ​​ *

 

KRYZYS W KOŚCIELE OKIEM WYTRAWNEGO TEOLOGA

(ciąg dalszy rozważań o kryzysie w Kościele

​​ według ks. Mateusza Gaudrona FSSPX)

 

Kiedy odbył się Sobór Watykański II?

Sobór Watykański II został otwarty 11 października 1962 r. przez papieża Jana XXIII, a po jego śmierci kontynuowany przez papieża Pawła VI. Zakończył się 8 grudnia 1965 r. Był to 21 sobór powszechny, największy, jeśli chodzi o liczbę uczestników, brało w nim bowiem udział ponad 2000 biskupów.

Co odróżnia Vaticanum II od wcześniejszych soborów?

Sobór Watykański II wyraźnie chciał być tylko soborem duszpasterskim, a więc soborem, który nie rozstrzyga spraw wiary, a jedynie daje duszpasterskie wskazówki dla życia Kościoła. Dlatego zrezygnował on z definiowania dogmatów, a zatem i z przysługującej soborowi nieomylności. Jego dokumenty nie są zatem nieomylne. Wszystkie wcześniejsze sobory były zaś soborami dogmatycznymi i podejmowały nieomylne rozstrzygnięcia w sprawach wiary.

Jaką rolę odgrywa Sobór w kryzysie Kościoła?

 Na Soborze Watykańskim II siły liberalne i modernistyczne, które już wcześniej podkopywały Kościół, uzyskały przewagę. Dlatego można powiedzieć, że Vaticanum II było iskrą powodującą wybuch kryzysu w Kościele.

 Już papież Pius X stwierdził w encyklice Pascendi, że modernizm nie jest wrogiem znajdującym się poza Kościołem, ale że już znalazł on zwolenników wewnątrz Kościoła, choć oni ukrywają swe prawdziwe poglądy. Piusowi X i kolejnym papieżom do Piusa XII udawało się powstrzymać modernizm, nie mogli go oni jednak „rzeczywiście przezwyciężyć”. Encyklika Humani generis na przykład, w której Pius XII potępił neomodernizm tak zwanej theologie nouvelle, była wprawdzie przestrzegana na zewnątrz, ale przez wielu skrycie nie uwzględniana. Dalej zajmowano się potępionymi tezami, a nawet zachęcano do tego seminarzystów. Jaką rewolucję w Kościele oznacza Sobór, określił jeden z jego przedstawicieli. Kardynał Suenens nakreślił zbieżność między Soborem a rewolucją francuską, mówiąc, że Sobór jest rokiem 1789 w Kościele, a teolog soborowy o. Y. Congar OP porównał go do rewolucji bolszewickiej: „Kościół w sposób pokojowy przeprowadził swą rewolucję październikową”.