Niepokalane Serce NMP (Matka Boża z Lourdes), 22.08.2012

Drodzy Wierni!

Prawie dokładnie rok temu została zbudowana grota Matki Bożej z Lourdes koło naszego przeoratu. Grota została poświęcona 30 października. Jest ona jakby stacją po drodze do naszego kościoła pw. Niepokalanego Serca NMP, którego uroczystość odpustu dzisiaj obchodzimy. Matka Boża ma Serce niepokalane, bo sama jest Niepokalaną, poczętą bez najmniejszego śladu grzechu pierworodnego. Jedną z najważniejszych manifestacji tej tajemnicy Niepokalanego Poczęcia było właśnie objawienie się Matki Bożej w Lourdes więcej niż 150 lat temu.

W tym objawieniu Matka Boża przypominała nam całą przeszłość dziejową naszego rodu Adamowego. Najpierw śmiertelny upadek praojców w raju, który dla wszystkich potomków stał się grzechem pierworodnym. Następnie obietnica Boska, że będzie nam dany Zbawiciel ze swą bezgrzeszną Matką, który zmiażdży głowę kusiciela. Dalej staje nam w pamięci dokonane w przewidzianym czasie dzieło zbawienia, ukoronowane Wniebowzięciem Jego Matki. Na ziemi jednak zostało dzieło Zbawiciela, Kościół św., ten owoc ofiary na Golgocie, który ma za sobą 20 wieków krwawej, męczeńskiej i ofiarnej wędrówki, który po całym globie jest pełne świątyń i miejsc słynących łaskami. I właśnie objawienie w Lourdes pokazuje nam i przypomina świat drugi, ku któremu wszyscy zdążamy, świadcząc niezbicie, że on naprawdę istnieje, że tam żyje nasz Zbawca wraz z Matką i z niezmierzoną rzeszą zbawionych, że tam się troszczą o nasze zbawienie.

Wszak wiemy, że Niepokalana objawiła się nam w chwale niebieskiego świata. Cała Jej świetlista postać, w śnieżnobiałej szacie, przepasana błękitną szarfą, na stopach złote róże, głowa nakryta białym welonem, w rękach trzyma cudowny różaniec. Zapytano wizjonerkę, Bernadettę, o piękno Postaci, jednak trudno było je wyrazić, bo to zupełnie inna, niż ta ziemska piękność. „Matka Najśw. jest tak piękna – odpowiedziała zapytana – że chciałoby się umrzeć aby Ją zobaczyć”. Pytano również o glos i znów odpowiedź, że to dźwięk zupełnie inny, aniżeli ten, który się słyszy u ludzi.

Św. Bernadetta zapyta niebieską Postać i o imię. Na odpowiedź widocznie był przeznaczony dzień Zwiastowania (25 marca), bo powiernica nie była u groty całe trzy tygodnie (od 4 marca); tego zaś dnia ciągnęła ją tam jakaś tajemnicza siła. Udała się wczesnym rankiem i zastała swą Panią uśmiechniętą i jeszcze jaśniejszą niż zwykle. Zaczyna odmawiać różaniec. Przychodzi jej myśl, aby wreszcie zapytać Ją o imię. W odpowiedzi otrzymuje słodki uśmiech, jawi się powaga. Postać opuszcza ramiona, składa ręce przed piersiami, wznosi oczy w górę i mówi: „Jestem Niepokalane Poczęcie'”. Tę odpowiedź zanosi Bernadetta swemu proboszczowi.

Już przed miesiącem (25.11) Niepokalana wskazała źródło, które się poczęło sączyć, a które się miało stać świadkiem Jej objawienia i Jej posłannictwa. „Idź do źródła, mówi do Bernadetty, napij się z niego i obmyj się w nim, ono jest tutaj”. To lekcja pokazowa dla tych, co mają czynić, którzy tu przybędą po łaskę. Już na drugi dzień po ukazaniu się źródła przychodzi z miasteczka pewien rzeźbiarz, który rozsadzał marmur dynamitem. Odłamek marmuru uderzył go w prawe oko. Rzeźbiarz zaniewidział i w oku odczuwa ból. Spieszy do groty, modli się, przemywa oko i woła: „Widzę, dzięki Ci, Matko Najświętsza!” Uzdrowienie potwierdza lekarz, a po nim komisja.

Od czasu pojawienia się źródła z każdym rokiem napływa do Lourdes coraz liczniejsza fala chorych. Uzdrowienia dokonują się nagłe, niezbite, rzeczywiste. Leczą się wszelkie choroby: ślepota, głuchoniemi od urodzenia, paraliż, rak, gruźlica płuc, gruźlica kości, wrzody na nerkach, zapalenie szpiku kostnego i inne. Z biegiem lat dla opieki nad chorymi i dla stwierdzenia uzdrowień powstało Biuro lekarskie. Prowadzi ono ścisłe badania, zbiera świadectwa lekarskie, zdjęcia rentgenowskie; po uzdrowieniu obserwacje trwają nieraz przez kilka lat i dopiero po stwierdzeniu trwałego uzdrowienia ogłaszają ostateczny wyrok. Do tego biura mają dostęp wszyscy lekarze, zarówno wierzący jak i niewierzący; każdy z nich może badać chorych, sprawdzać akta choroby oraz stan organizmu po uleczeniu. W niektórych latach przepływa przez biuro do półtora tysiąca tych fachowych świadków. Nie wszystkie uzdrowienia przechodzą przez biuro, bo niektórzy chorzy wstają zdrowi w drodze powrotnej, a zdarzają się wypadki uzdrowień w odległych krajach, po użyciu przez chorych wody z cudownego źródła.

W samym tylko roku 1948 biuro badało 83 uzdrowienia, a w następnym, 1949 r. – 73. Aby stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, iż dokonane uzdrowienia nie dadzą się wytłumaczyć siłami przyrody, Biuro przesyła swe akta do drugiej „Narodowej Komisji Lekarskiej”, pracującej w Paryżu, a składającej się z powag świata naukowego. Ta zaś komisja wzięła (w r. 1948) pod uwagę trzy wybitniejsze wypadki: jeden ślepoty, drugi gruźlicy, trzeci raka i oświadczyła, że dla nich nie ma żadnego wyjaśnienia naturalnego czy naukowego. W następnym roku (1949) z 11 przesłanych uzdrowień rozpatrzyła dwa – całkowitej głuchoty i gruźlicy. W r. 1952 pierwsza komisja badała np. uzdrowienie pułkownika Pellegrin, który chorował na ropień wątroby. Do komisji weszło 29 lekarzy. Postawiono im dwa pytania: pierwsze, czy możliwe jest lekarskie wyjaśnienie tego uzdrowienia? – pada jednomyślna odpowiedź, że nie. Drugie pytanie, czy wykracza ono poza prawa natury? Odpowiadają: tak. Na pytanie o liczbę uzdrowień – prezes Biura Lekarskiego (dr Leuret) oświadczył, że biuro od początku swego istnienia wydało od 1.500 do 2.000 orzeczeń. Inni zaś historycy twierdzą, że od początku mogło być zgłoszonych uzdrowień około pięciu tysięcy.

Szeroki świat słucha o tych nadzwyczajnych wydarzeniach i słusznie dopatruje się w nich powtórzenia czasów ewangelii. Wszak Lourdes – to jeden nieprzerwany cud, który się pełni przez całe stulecie. Niebo nie żąda od nas ślepej wiary. Jeśli zbyt daleko nam do czasów Zbawiciela, jak trudno nam patrzeć na odległość dwóch tysięcy lat, to samo niebo przybliżyło się ku nam i objawia się w naszych czasach i na naszych oczach. Sam Zbawiciel przysyła nam swą Matkę, pokazuje nam wnet, jak Ona wygląda, a Matka nam mówi, jak się mamy sprawiać w tych czasach, abyśmy wszyscy razem nie zginęli. Bo Zbawiciel pragnie przez swą Matkę przyprowadzić grzeszny świat, do wiary i do opamiętania. Poprzez Lourdes woła On niejako do nas: „Wy zaś, grzeszni, słuchajcie i patrzcie, co się dzieje w stolicy Niepokalanej i wierzcie, że jest Bóg, który na prośbę waszej niebieskiej Matki sprawia te cuda. I w Lourdes (w bazylice różańcowej), i u was, na Jasnej Górze, możecie oglądać wota, które idą w tysiące, jako wyraz wdzięczności wiernych za otrzymane łaski. Wszystko to prawda, taka jasna i taka bliska! Sama Moja Matka i wasza Orędowniczka gości wśród was, wyciąga do was ręce, wciąż wam świadczy zmiłowanie i woła do was: wracajcie do Ojca, który jest w niebiesiech i czyńcie godne owoce pokuty”.

Już od stu pięćdziesięciu lat toczy się w Lourdes przewlekła walka o losy grzesznego świata. Już w toku objawień przy czwartym widzeniu (19.II) słyszy Bernadetta od strony potoku jakieś ochrypłe wołanie: uciekaj, uciekaj! Mała przeraziła się, ale Postać niebieska zmarszczyła brwi, spojrzała w stronę potoku i głosy się uciszyły. W dwa dni potem (21.II) podczas widzenia wizjonerce łzy spływają po policzkach. Świadkowie pytają, dlaczego płakała. Bernadetta odpowiada, że Pani spojrzała w dal, ponad głowy klęczących i rzekła ze smutkiem: ,,Módl się za grzeszników”'. W ten sposób Pani niebieska daje wyraz temu, po co przybyła na ziemię, po co wyprasza cuda. Podobnie po następnym widzeniu świadkowie znowu pytają wizjonerkę, dlaczego płakała. I słyszą w odpowiedzi, że dlatego płakała, bo i sama Pani płakała. Następnego zaś dnia (24.II) w czasie widzenia Bernadetta posuwa się na kolanach w głąb groty i po drodze całuje ziemię, odwraca zapłakaną twarz i powtarza słowa, które słyszy z ust Pani: „Pokuty, pokuty, pokuty!” Wreszcie w dziewiątym widzeniu (27.II) znowu słyszy wezwanie: „Całuj ziemię za grzeszników”; podobne wezwania do pokuty padły z ust Matki Najśw. jeszcze w dwu dalszych widzeniach (29.II i 4.III).

To wołanie Maryjne rozeszło się szeroko po świecie i wciąż wydaje owoce. I tak w toku widzeń Matka Najśw. wyraziła Bernadecie swe życzenie (21.II): „Idź i powiedz księżom, że chcę, aby tu wzniesiono kaplicę”. W odpowiedzi na to życzenie wzniesiono tam jedną nad drugą już trzy świątynie. W r. 1871 odbyło się poświęcenie wspaniałej bazyliki, która została do dziś przepełniona wotami i sztandarami. Zbudowano ponadto kościół różańcowy, mieszczący 3 tysiące wiernych, z 15 kaplicami, z których każda poświęcona jest jednej z tajemnic różańca. W roku 1958 zaś został poświęcony nowy kościół wykuty pod ziemią w skale, pod wezwaniem św. Piusa X, który mieści około 30 tysięcy wiernych.

A dalej w toku objawień Matka Najśw. wyraziła aż dwukrotnie życzenie, aby na miejsce widzeń przybywały pielgrzymki. Pragnie bowiem świadczyć wiernym dobrodziejstwa, ożywiać wiarę, nawracać do życia w łasce. Wyraziła to życzenie i spotyka się z powszechnym, coraz żywszym posłuchem. W r. 1864 przy poświęceniu figury w miejscu objawień zebrała się rzesza licząca do 60 tysięcy wiernych. Od r. 1872 odbywają się co rok narodowe pielgrzymki, z każdym rokiem liczniejsze. Po 25 latach (r. 1897) odbyła się pielgrzymka, w której wzięło udział 325 osób cudownie uzdrowionych w poprzednich latach. Po drugiej wojnie światowej, w r. 1952 liczono pielgrzymów półtrzecia miliona, chorych zaś w pociągach sanitarnych przywieziono 28 tysięcy. W następnym roku (1953) napłynęło już trzy miliony pielgrzymów, i to powtarza się do dzisiaj.

Korzystajmy z okazji przynajmniej krótko się pomodlić koło naszej groty Matki Bożej Lourdskiej, odmówmy po drodze do kościoła albo na drodze powrotnej przynajmniej Zdrowaś Maryjo we wszystkich naszych najważniejszych intencjach. Pamiętajmy, że niebieska Matka, Jej Niepokalane Serce zwraca się do wszystkich z usilnym wezwaniem, aby wszyscy modlili się i pokutowali, wysługując sobie przez to zmiłowanie Boże. I módlmy się za grzeszników, bo ich jest wiele więcej niż po inne czasy, a przecież wszystkim niepokutującym grozi śmiertelna zguba. Módlmy się szczególnie na różańcu, bo za jego przewodem wstąpimy szczęśliwie na drogę zbawienia. Módlmy się i pokutujmy, i kiedyś w niebie zobaczymy własnymi oczyma tą naszą niebieską Matkę, Jej Niepokalane Serce. Amen.

 

Ks. E. N.

 

Na podstawie: ks. Zygmunt Pilch w: Współczesna ambona, 1958 nr 2 (42), s. 415.