III niedziela po Objawieniu, 23.01.2011

 

Drodzy Wierni!

Dzisiejsza Ewangelia św. opowiada nam o dwu cudownych uzdrowieniach, dokonanych przez Pana Jezusa, o uzdrowieniu trędowatego i sługi setnika rzymskiego w Kafarnaum. Oba te cuda są nagrodą za szczerą, pełną czci, bezgraniczną i wprost dziecięcą ufność wobec Chrystusa Pana.

Rozważanie obydwu uzdrowień cudownych zachęca nas bardzo wymownie do zastanowienia się nad pobudkami ufności ku Panu Bogu i nad tymi właściwościami, jakie powinny cechować prawdziwą chrześcijańską ufność.

A) To, że ludzie, trzymający się zdała od Pana Boga, nie mają ufności ku Panu Bogu i nieraz nawet popadają w rozpacz, to jest zjawisko zupełnie naturalne. I możemy tylko współczuć z takimi ludźmi, których słusznie porównuje się do okrętu, pozbawionego kotwicy. Niezrozumiałym jednak jest, że ludzie wierzący, nieraz nawet dobrzy i praktykujący katolicy, grzeszą brakiem ufności ku Panu Bogu i tak w praktyce postępują, jak gdyby Pan Bóg nie troszczył się o nich, a cały ich los zależał wyłącznie od ich własnych wysiłków, popadając w przygnębienie, gdy nie widzą należytego owocu swych wysiłków. Musimy sobie i innym często uświadamiać tę elementarną prawdę, że Pan Bóg jest pierwszorzędnym i najważniejszym „czynnikiem” tego wszystkiego, co dzieje się w nas i około nas. „Działając” wiecznie, Pan Bóg podaje nam niejako swą rękę – na każdy dzień, – byśmy oparłszy się na naszym Stwórcy, szli przez to życie pełni wewnętrznego pokoju i ufności, pewni wierności, dobroci i miłosierdzia Bożego.

1. Bóg jest bezwzględnie wierny. Oto jest pierwszy i zasadniczy powód, dla którego z taką ufnością oddajemy się Panu Bogu! Jeśli powiadamy, że wiernemu przyjacielowi oddalibyśmy wszystko bez wahania, to cóż mamy powiedzieć o Panu Bogu? On swoją wiernością nieskończenie przewyższa wszelkie dostępne dla nas pojęcie wierności.

A przecież już za czasów Noego przyrzekł nam uroczyście, że nie zatraci rodzaju ludzkiego. Potem częstokroć zapewniał przez Proroków Starego Testamentu, że „nie chce śmierci grzesznika, ale (pragnie), aby się nawrócił i żył”. Gdy zaś przyszło „wypełnienia czasów”, dał nam najoczywistszy dowód swej wierności, bo zesłał obiecanego przez siebie jeszcze w raju Odkupiciela, aby podniósł ludzkość z upadku i stał się jej ostoją i mocą, a nawet „Chlebem Żywota”. Jakąż potężną kotwicą ufności jest dla myślącego i zastanawiającego się ucznia Chrystusowego przeświadczenie o wierności Bożej w dotrzymaniu obietnic, pełnych łaskawości i miłosierdzia!

2. Dalej, Bóg jest nieskończenie dobry. Niezrównana dobroć Boża pobudza nas do ufności dziecięcej względem naszego Ojca, który jest w niebiesiech. Przecież Bóg jest dobrocią i miłością samą! „Bóg jest miłością”… stwierdza Pismo Św. (1 J 4, 16), określając tym jednym słowem istotę Pana Boga. Jak powiedział jeden pisarz duchowy, „Pan Bóg jest tak dobrym, jak gdyby był sercem wszystkich matek” (Stefan Kiedrzyński „Dym ofiarny”, wyd. I, s. 338).

Jego dobroć jest rozlana niejako w całym stworzeniu. O wszystko, co stworzył troszczy się, nie zapominając „o wróblu na dachu”, jak sam Pan Jezus to stwierdza. Swą wszechmocną i łaskawą opatrznością zaradza i zapobiega każdej uzasadnionej potrzebie swych stworzeń. A nawet, jak widzimy w dzisiejszej Ewangelii Św., zawiesza prawa przyrody, by czynić dobrze. Zresztą całą działalność Syna Bożego na ziemi ujął św. Łukasz w te krótkie, a jakże wiele mówiące słowa: „przeszedł dobrze czyniąc”… Na świecie, wśród ludzi, mało jest dobroci. Ale Bóg, dobroć sama, starczy nam za wszystkich i wszystko. Szczęśliwi ci, którzy z całą ufnością tulą się do Serca Bożego, oddając się zupełnie jego dobroci…

3. Bóg jest najmiłosierniejszy. Dobroć Bożą najwięcej podziwiamy w tym, że tam, gdzie moglibyśmy spodziewać się jego słusznego gniewu, on zamiast karać, przebacza. Przebacza nawet tam, gdzie ludzie potępili. Iluż jest takich grzeszników, którzy kiedyś na sądzie ostatecznym będą mogli słusznie powiedzieć, że ponieśli zupełną i dorównującą ich grzechom karę? Możemy śmiało stwierdzić, że takich będzie bardzo mało, albo – wcale ich nie będzie. Naprawdę, jak mówi Psalmista: „Miłosierdzie Boże ponad wszystkie dzieła Jego!”

B. Nie każda jednak ufność i nie każda nadzieja jest miła Bogu. Katechizm poucza nas, że jest zbytnia, wprost zuchwała ufność, która jest grzechem. Fala takiej zuchwałej ufności przelewa się dzisiaj przez świat. Współczesny świat wprost zuchwale wyzywa Pana Boga. Spotykamy się z tym coraz częściej… I nawet straszne kary Boże, wielkie klęski przyrodzone nie otrzeźwiają tych „nowoczesnych pogan”. My, uczniowie Chrystusowi, z ufnością garniemy się do najmiłosierniejszego Boga, ale pamiętamy o tym, by nasza nadzieja i ufność były prawdziwie chrześcijańskie. A chrześcijańska nadzieja ma następujące główne przymioty: 1. jest pełna czci i uszanowania, 2. jest bezwzględna, bezgraniczna – i 3. jest dziecięca, prosta, szczera.

1. Cześć i uszanowanie to uderzające przymioty ufności biednego trędowatego, przedstawionego w dzisiejszej Ewangelii św. Pamiętamy, z jakim uszanowaniem ten biedny chory zwraca się do Pana Jezusa. Nie narzuca się ze swą prośbą, nie nalega. Mówi pokornie i jakby nieśmiało: „Panie, jeśli (tylko) zechcesz, możesz mnie oczyścić!”… Widzialna w tej prośbie wielka ufność, ale połączona z uszanowaniem i czcią dla Zbawiciela świata. Upada przy tym do jego nóg, zwyczajem wschodnim oddając mu pokłon. A jak z nami? Czy my z należytą czcią i uszanowaniem zbliżamy się do majestatu Bożego, ilekroć z ufnością prosimy o coś, polecamy nasze biedy, ilekroć jak trędowaty i setnik „żądamy” pomocy Bożej i łaski? Czy nieraz naszą natarczywością i niecierpliwością, graniczącą prawie z pewnym niedowierzaniem, nie obrażamy raczej Pana Boga?

2. Ufność powinna być bezwzględna i bezgraniczna. Nie możemy nieraz zrozumieć w życiu Świętych pewnego „zapamiętania” w zupełnym oddaniu się Panu Bogu z taką bezgraniczną ufnością, że nic dla nich wówczas nie jest niemożliwym, że (mówiąc po ludzku) „mają nadzieję przeciw nadziei” i idą śmiało jakby zaślepieni, bo są pewni wierności i dobroci Bożej. Gdyby nie to święte zapamiętanie, nie mielibyśmy ani wędrówek św. Pawła Apostoła, ani milionów męczenników pierwszych wieków chrześcijaństwa, ani nadludzkich wysiłków misjonarskich św. Franciszka Ksawerego, ani meksykańskich bohaterów z pod znaku Chrystusa-Króla.

Biedny trędowaty z dzisiejszej Ewangelii daje nam znów piękny przykład tego bezgranicznego i bezwzględnego zaufania Panu Bogu, gdy wyraźnie stawia sprawę swego wyzdrowienia jako wyłącznie zależną od najświętszej woli Jezusowej. „Jeśli chcesz – możesz!” Pomiędzy te dwa słowa nic i nikt się nie zmieści – tylko gorące uczucie bezgranicznej i bezwzględnej ufności grzesznego człowieka, która działa cuda. A działa przede wszystkim ten największy cud, że niejako zmusza Pana Boga do spełnienia naszej prośby, choćby tą prośbą objęte były największe biedy ludzkie, choroby, nieszczęścia, a nawet nieubłagana śmierć, jak to niejednokrotnie widzieliśmy na kartach dziejów miłosierdzia Bożego. Tym się tłumaczy ta nieprawdopodobna moc modlitwy, zrodzonej z ufności ku Panu Bogu, że nic dla niej nie jest niepodobnym. Dlatego mogła św. Teresa od Dzieciątka Jezus napisać w swym życiorysie: „modlitwa to jakby królowa, która zawsze ma wolny przystęp do króla i może otrzymać od niego, cokolwiek zażąda” („Życie”, wyd. I, s. 184).

3. I na reszcie, w ufności setnika tkwi nie tylko pokora, uszanowanie. Tu jest prawdziwa cześć – ale i dziecięca prostota. Pan Jezus w osobliwy sposób ujęty tą ufnością nie mógł się powstrzymać, by nie pochwalić tej szczerości, której na próżno szukał w Izraelu, wśród swoich ziomków. Dla tej dziecięcej ufności uczynił chętnie cud, uzdrawiając sługę setnika, który ufny idzie z powrotem do domu, pewny, że tam zastanie to, o co ośmielił się prosić.

Nasze właściwe i jedyne stanowisko wobec Boga, to dziecięce oddanie i dziecięca prostota wobec Ojca, który jest w niebiesiech. Pan Jezus to powiada nam wszystkim: „Jeśli nie staniecie się jako dziatki, nie wnijdziecie do Królestwa niebieskiego!”

Wspaniałe są owoce i skutki pełnej uszanowania i czci, bezwzględnej i bezgranicznej, prostej, szczerej i dziecięcej ufności ku Panu Bogu. Podziwiamy je na dzisiejszych dwu przykładach z Ewangelii. Najistotniejszym jednak i najcenniejszym owocem ufności chrześcijańskiej jest pokój. Pokój ten rodzi się z pewności oparcia o Pana Boga. A pokój – to przecież to samo, co szczęście, która będzie trwała na wieki. Amen.

 

Ks. E. N.

 

(Na podstawie: Ks. Omikron w: Nowa Bibljoteka Kaznodziejska, t. XLVIII, 1935, s. 15.)