Ks. K. Stehlin, Rekolekcje Maryjne, 2–4.10.2009, Gdynia, wykład VII

Maryja daje nam przykład, ukazuje wielki ideał, który stoi przed nami. Dlatego Bóg dał nam taką Matkę, która poprzez własny przykład wzmacnia nasze słabości. Mając Jej przykład łatwiej nam się zmobilizować i trwać na życiowym posterunku. Łatwiej walczyć ze słabościami i kształtować ważne cnoty, na przykład cnotę posłuszeństwa.
Matka Boża była posłuszna we wszystkim Panu Jezusowi. Cnota posłuszeństwa polega na podporządkowaniu naszej woli, woli Bożej. Posłuszeństwo to nie tylko słuchanie przełożonych, ale przede wszystkim słuchanie Boga. Cnota posłuszeństwa skłania do słuchania drugiego, uprawnionego do wydawania poleceń. Skłania do podporządkowania się temu, co otrzymałem, jako wolę Bożą. Posłuszeństwo dopasowuje moją skromną wolę do woli Bożej.
Posłuszeństwo wobec ludzi obowiązuje tylko o tyle, o ile wyraża się przez nich wola Boża. Trudno nam z powodu grzechu pierworodnego poddać komuś naszą własną wolę. Jeśli nastąpi konflikt między wolą Bożą i naszą własną, to jest trudna walka. Trudno nam podporządkować się woli Bożej. Św. Maksymilian nauczał, że aby ułatwić nam posłuszeństwo, Pan Bóg ukazał nam przykład swej Matki. Jeśli czegoś nie chcemy, a chcieć powinniśmy, to patrzmy na Niepokalaną i powiedzmy Jej: skoro chcesz, to wykonam Twoją wolę. Pan Bóg wyraża nam swoją wolę przez własne swoje objawienie, przez przykazania. Wyraża często swoją wolę przez drugorzędne narzędzia, przez skromnych ludzi. Te narzędzia, które tutaj na ziemi wybiera, aby wyrazić swoją boską wolę są ułomne. Są też czasem w konflikcie z Jego wolą. Wobec ludzi posłuszeństwo nie może być bezgraniczne. Ma swoje granice. Ten, kto żąda od nas posłuszeństwa, sam musi być posłuszny Bogu. Kościół nas uczy, że mamy być posłuszni legalnym władzom politycznym, nadprzyrodzonym władzom Kościoła, o tyle o ile one nie sprzeciwiają się one woli Bożej.
Jak nabywać cnotę posłuszeństwa? Potrzeba nam stoczyć walkę na śmierć i życie z własną, egoistyczną wolą. Musimy wypełnić wolę Boga! Musimy prosić Matkę Bożą, aby Ona nam dała udział we własnym posłuszeństwa. Św. Maksymilian uczył: posłuszeństwo jest ważną cnotą, ale my otrzymaliśmy rozum i wiemy, co jest dobre a co złe. Gdy autorytet, który wymaga od nas posłuszeństwa, sam sprzeciwiała się woli Bożej, nawet w najmniejszych sprawach, to traci prawo do naszej uległości. Nie możemy być jemu posłuszni. W takiej sytuacji to nie jest nieposłuszeństwo, ale to jest to wyższe posłuszeństwo, bo jesteśmy posłuszni wtedy Bogu.
Inna ważna cnota, to cnota cierpliwości. Cierpliwość to cnota, która wytrzymuje cierpienia, cnota, która pomaga nam rozumieć i przyjąć na swe ramiona to, co nam Chrystus mówi. Jeśli ktoś chce naśladować Zbawiciela, niech weźmie krzyż i cierpliwie naśladuje Go. Uciekamy od cierpień, nie chcemy cierpieć. Cierpienie powoduje w nas okropny wstręt, dlaczego? Ponieważ cierpienia sprawiają nam ból, idą naprzeciwko naszym oczekiwaniom, naszemu łaknieniu przyjemności, blokują upragnienie szczęścia. Kiedy Jezus pokazuje nam sens cierpienia, znowu teoretycznie wiemy, że przez cierpienie możemy oczyścić się od naszych grzechów. Przez cierpienie możemy pokazać Bogu, że kochamy Go. Sam Jezus mówi, że „nie ma większej miłości niż ta, która oddaje życie swe za przyjaciela”. Znamy te słowa! Wiemy, że jeśli ktoś mówi drugiemu „kocham cię” to jest to piękne, ale jeśli ktoś dla drugiego coś wycierpi, to jest to o wiele cenniejsze niż słowa.
Otóż my nie potrafimy cierpieć. Jest to dla nas trudne. Cnota cierpliwości prowadzi nas do sprawności, do przyzwyczajenia, że powinniśmy wytrzymać z miłości do Boga coś przykrego. To najgłębszy sens cierpliwości. Gdy cierpimy, jesteśmy zniechęceni, przygnębieni, niesforni wobec innych. Widzimy wszystko w czarnych barwach. Buntujemy się. To jest nasza reakcja na cierpienie. Właśnie brakuje nam cnoty cierpliwości. Św. Maksymilian mówił, że cierpienia są najskuteczniejszym środkiem, aby zdobywać dusze dla Boga, ponieważ przez cierpienia upodabniamy się do Ukrzyżowanego. Jeśli kochasz drugiego z całego serca i widzisz, że on strasznie cierpi, to co chcesz robić? Chcesz być przy nim. Chcesz przejąć na siebie, choć część jego cierpienia, oddalić od niego to cierpienie. Panie, daj mi choćby część cierpienia mojej ukochanej osoby, abym jej pomógł! To będzie najpiękniejszy akt miłości. Tak wzrasta miłość niesamowicie!
Na przykładzie omówionych cnót widzimy, że wszystkie cnoty powiązane są ze sobą i jeśli ćwiczysz się w jednej poważnie, to wszystkie inne umacniają się jedna po drugiej. Jeśli lekceważysz choć jedną, to wszystkie marnieją. Postarajmy się iść do Maryi, patrzeć na Nią i na każdym kroku słuchać, jakie Ona daje nam wskazówki. A daje je obficie, tylko trzeba słuchać. Jeśli dobrze patrzymy, to nauczymy się od Maryi cierpliwości, pokory, posłuszeństwa, wiary, nadziei i miłości. W taki oto sposób możemy się uświęcić. Bez Maryi nigdy nie możemy stać się świętymi! Mamy Matkę w niebie, a Ona chce abyśmy byli razem z Nią w krainie wiecznego szczęścia.