Ks. Karl Stehlin, Odmawiajcie codziennie Różaniec!

Już samo to wezwanie Matki Bożej, powtarzane podczas każdego z Jej objawień w Fatimie, powinno wystarczyć katolikowi, aby posłusznie na nie odpowiedzieć, wierząc, że Matka Najświętsza doskonale wie, dlaczego właśnie ta modlitwa jest tak ważna dla naszego życia chrześcijańskiego.

Również w Lourdes Najświętsza Maryja Panna objawiła się św. Bernadecie z różańcem, „który zwisał z Jej prawego ramienia”. Wizjonerka wielokrotnie powtarzała, jak miła Matce Bożej jest ta modlitwa.

Papież Leon XIII poświęcił modlitwie różańcowej wiele pism, w tym pięć encyklik, wskazując na niezliczone łaski i cuda wyjednane przez pobożne odmawianie Różańca świętego, jego wpływ nie tylko na życie osobiste, ale także na politykę i losy narodów. Przypomnijmy jedynie cudowne zwycięstwo armii katolickiej przeciw Turkom pod Lepanto w 1571 roku, które było wynikiem pierwszej krucjaty różańcowej, ogłoszonej przez papieża św. Piusa V. Warto także wiedzieć, że Kodeks Prawa Kanonicznego (z 1917 r.) nałożył na duchowieństwo obowiązek codziennego odmawiania Różańca świętego (kanon 125.2), przedstawiając go jako jeden z najskuteczniejszych środków uświęcenia. Widać z tego jasno, jak ważna jest ta modlitwa dla całego Kościoła.

 

Dlaczego codziennie?

Człowiek potrzebuje codziennego pokarmu, zarówno dla ciała, jak i dla duszy. Pokarmem dla duszy jest życie i dzieło Chrystusa Pana. Nasz rozum karmiony jest przez rozważanie Bożych Prawd, nasza wola wzmacnia się przez naśladowanie rozważanych cnót Pana Jezusa i świętych. Jednak większość katolików nie ma czasu ani możliwości, aby korzystać codziennie z tego pokarmu poprzez duchową lekturę, medytację oraz studium. Dlatego Kościół Święty daje nam ten pokarm w formie łatwej i osiągalnej dla każdego: Różaniec, te „piętnaście luster błyszczących i gorejących pożytecznych do poznania Jezusa i Maryi a także nas samych, i do zapalenia się ogniem ich miłości; piętnaście pieców, w których można wyniszczyć się całkowicie w ich niebieskich płomieniach”[1].

Modlitwa jest oddechem duszy. Jeśli ciało nie oddycha, umrze! Jeśli dusza się nie modli, zginie. W Różańcu Kościół podaje nam najważniejsze i najskuteczniejsze swe modlitwy. Przez Różaniec katolik codziennie wyznaje uroczyście i przypomina sobie swoją Wiarę (Credo), jednoczy się z najgłębszą modlitwą Boskiego Zbawiciela i łączy się z Nim i z zamysłami Jego Boskiego Serca (Pater noster). Przez wielokrotne powtarzanie Pozdrowienia Anielskiego czcimy Matkę Bożą, a przez Nią i razem z Nią czcimy „owoc Jej żywota”. W Niej również, razem z chórami niebieskimi, wszystkimi świętymi i wiernymi na świecie, oddajemy hołd całej Trójcy Przenajświętszej (Gloria Patri). Ciało nasze musi oddychać wielokrotnie, dusza też! Różaniec święty jest harmonijnym oddychaniem duszy, powtarzaniem ciągle w sercu i na ustach tego, co jest najmilsze Bogu i Maryi!

 

„Ja jestem Drogą!”

Tą drogą chodzimy codziennie. Codzienne rozważanie Tajemnic Chrystusa Króla i Maryi Królowej otwiera nam oczy na jedyną Drogę do nieba. Skoro tak łatwo o niej zapominamy, musimy często odświeżać swoją pamięć. Bezbożny świat ze swoimi pokusami robi wszystko, abyśmy opuścili tę drogę. Kusi nas szukaniem rozkoszy światowych, bogactw i wygód. Jak mówi Leon XIII[2], skutecznym środkiem zaradczym jest wtedy rozważanie tajemnic radosnych Różańca świętego, które przypominają nam codziennie ubóstwo Pana Jezusa po Jego Narodzeniu oraz pracowite życie Świętej Rodziny w Nazarecie. Gdy świat zachęca do egoizmu, a człowiek ucieka od ofiar i już nie jest w stanie poświęcić się dla wielkiej sprawy, a więc już nie potrafi naprawdę kochać, rozważanie tajemnic bolesnych stawia przed oczy krwawe dzieło Odkupienia, miłości Chrystusa aż do wylania ostatniej kropli krwi. Obecny świat zachowuje się, jakby Boga nie było, istnieje tylko dla siebie, pragnie być ostatecznym szczęściem człowieka, który przez takie pokusy zapomina o swoim wiecznym przeznaczeniu. Tajemnice chwalebne wypełniają nas jednak pragnieniem prawdziwego, wiecznego szczęścia, przypominają nam, że jesteśmy tutaj, na ziemi, jedynie „pielgrzymami i obcymi, oczekującymi wiecznej ojczyzny”. Przypominają nam także sens naszego życia, który polega na tym, abyśmy najpierw szukali Królestwa Bożego zbawienia naszej duszy.

Im bardziej i usilniej bezbożny świat kusi nas i zadaje niebezpieczne rany, tym częściej powinniśmy korzystać z antidotum, leczyć się u stóp Matki Bożej, korzystając z tej broni, którą Ona sama nam przekazała: Różańca świętego.

 

Codzienny Różaniec – modlitwa katolickiej rodziny

Papież Leon XIII w sposób szczególny zachęca rodziny katolickie do wspólnego odmawiania Różańca[3], ukazując go jako źródło domowego pokoju i niezliczonych błogosławieństw. W obecnym czasie rodzina katolicka zagrożona jest szczególnie. Skąd rodzice mają brać siłę, aby wychować swoje dzieci w środowisku przesyconym duchem liberalizmu i ochronić je od fali pokus oraz od trucizny materializmu? Zatopieni w doczesnych troskach, jak mają wytrwać w duchu nadprzyrodzonym? Stare przysłowie mówi, iż „nikt nie może dać, czego sam nie posiada’“. Z jakiegoś źródła mają więc czerpać rodzice, którzy nieustannie muszą dawać dzieciom’ tak wiele? Co otworzy serce dzieci na wielki ideał chrześcijaństwa, co doprowadzi ich najszybciej i najskuteczniej do praktykowania cnót, do częstej rozmowy z Panem Bogiem i z Matką Najświętszą? Odpowiedź dała sama Niepokalana, mówiąc bł. Alanowi de Rupe:

„Chcę, aby ci którzy mają nabożeństwo do Mojego Różańca, otrzymali łaski i byli błogosławieni w życiu, w śmierci i po śmierci, przez mojego Syna: chcę by uwolnieni od wszelkiej niewoli, byli prawdziwymi królami z koroną na głowie i berłem w ręku, w wiecznej chwale.”

 

Przypisy:

1. Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, Przedziwny sekret Różańca świętego, Wrocław 1995, s. 41.

2. Encyklika Laetitiae sancte, 8 września 1893 (AAS XXVI, s. 194).

3. Encyklika Fidentem piumque, 8 września 1896 (AAS XXIX, s. 205).

 

Obowiązek tercjarzy dzisiejszej doby zapobiegania złu

 

Żądza posiadania i pragnienie używania jako główne zło dzisiejszych czasów.

Dwie zwłaszcza są sprawy, które wybijają się wśród tego ogólnego zepsucia obyczajów: jakaś bezgraniczna żądza posiadania i nienasycone pragnienie rozkoszy. One też są przyczyną tej hańby i nieszczęścia naszych czasów, które, podczas gdy we wszystkich dziedzinach, odnoszących się do ulepszenia i uprzyjemnienia życia, czynią ciągły postęp, pod względem tego, co jest najważniejsze, mianowicie w dziedzinie życia uczciwego i zgodnego z zasadami moralnymi, zdają się nędznie cofać do występków, panujących w pogańskiej starożytności. Im bowiem ludzie bardziej zapominają o dobrach wiekuistych, tym potężniej nęcą ich i pociągają dobra doczesne. Skoro zaś raz nagną się ku ziemi, to łatwo już zanika w nich powoli cnota, a nabrawszy wstrętu do tego, co duchowe, niczego już więcej nie pragną, jak tylko przyjemności zmysłowych.

Widzimy zatem wszyscy, że z jednej strony nie zaniedbuje się żadnego środka w celu wyszukania i pomnożenia dóbr, a z drugiej strony widoczny jest brak dawnej cierpliwości w przykrościach, jakie towarzyszą zwykle biedzie i niedostatkowi. I chociaż, jak wspomnieliśmy przedtem, już i tak między biednymi a bogatymi panują liczne zawiści, to jeszcze do ich wzrostu wśród biednych przyczynia się nieumiarkowany u wielu kult ciała, często połączony z wyuzdaną swawolą.

Pod tym względem nie możemy dość silnie wyrazić naszego ubolewania nad zaślepieniem tak wielu niewiast różnego wieku i stanu, które odurzone chęcią podobania się, nie zdają sobie zupełnie sprawy, że ich bezwstydne ubiory nie tylko budzą wstręt u każdego szlachetniejszego człowieka, ale ponadto obrażają Boga. Nie dość bowiem, że w takich strojach, przed którymi wiele z nich dawniej ze wstrętem by się odwracało, jako zbyt przeciwnych skromności chrześcijańskiej, pokazują się publicznie, lecz nie boją się tak ubrane wstępować w progi świątyń i brać udziału w nabożeństwach, a nawet przystępować do Uczty Eucharystycznej i w ten sposób rozsiewać ohydne podniety zmysłowe tam, gdzie przyjmuje się Boskiego Twórcę czystości.

Pomijamy tutaj tańce, jedne gorsze od drugich, które niedawno przedostały się od ludów barbarzyńskich do zwyczajów narodów kulturalnych, a będące najskuteczniejszym środkiem do pozbycia się wszelkiej wstydliwości.

 

PP. Benedykt XV

 

Fragment encykliki Sacra propediem z 6.01.1921 r. wydanej w 750. rocznicę założenia III zakonu franciszkańskiego, za: Św. Franciszek z Asyżu i jego trzeci zakon (dokumenty ostatnich papieży), zebrali o. Joachim Bar OFM i o. Zefiryn Włodarczyk OFM, Wrocław-Kraków 1948.

 

Rodzina Katolicka, nr 10 (przy ZW 41), s. XX. [4/2001 (41)]